Dyfeomorfizm
zwykły użytkownik
    
Liczba postów: 1 149
Dołączył: Oct 2020
|
Lata 70. - top płyt
w ostatnich tygodniach wróciłem do całkiem sporej liczby moich ulubionych płyt z lat 70.; odsłuchów wprawdzie jeszcze nie skończyłem, ale w grze zostało 55 płyt, z czego 4 traktuję raczej jako ewentualne duże niespodzianki, aniżeli realnych faworytów do udziału w topie
nie stosuję zasady 1 album na 1 wykonawcę, choć artystów z więcej niż 1 płytą pojawi się niewiele; gdyby ktoś chciał z chirurgiczną precyzją oszacować stopień ważności danych płyt w moim życiu i następnie ułożyć je w kolejności, możliwe, że w top 50 znalazłyby się 3–5 albumów, które uznałem za zbędne wskutek godnej reprezentacji danego wykonawcy i braku drastycznych różnic estetycznych między jego wydawnictwami
skoro w wyniku takich zabaw wyszło mi 51 albumów, to znaczy, że mam bardzo ścisłych ulubieńców;
jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w weekend ruszę ze skromną prezentacją; to co się jednak na pewno nie zmieni, to że płyt polskich twórców będzie 6 (no chyba że się pomyliłem w liczeniu)
|
|
| 14.01.2026 05:54 PM |
|
Dyfeomorfizm
zwykły użytkownik
    
Liczba postów: 1 149
Dołączył: Oct 2020
|
RE: Lata 70. - top płyt
cztery uwagi wstępne:
1. naszedł mnie nastrój na robienie estetycznych rzeczy, a jako że AKT zrezygnował dwa topy temu z prostokątnego formatu okładek, to postanowiłem wypełnić tę niszę;
2. odgapiłem również od kajmana - miejsce 51; comus przy dobrych wiatrach mógłby bić się o top 40, ale 1. nikt inny nie da go do topu, więc pod względem strategicznym to stracony głos, 2. uznałem że będzie to mój wyrzut sumienia, dzięki któremu gdy kiedyś podejmę się stworzenia bardziej ambitnego topu lat 70., przygotowania zacznę od "First Utterance";
3. w topie znajdzie się jedna płyta, którą pierwszy raz przesłuchałem w tym roku (bardzo znana i sądząc po tym jak szybko mi się spodobała, podejrzewam że ktoś mi ją puścił w czasach gimnazjalno-licealnych, ale nie mam jak tego zweryfikować);
4. słuchałem dziś "Thousand Knives of Ryuichi Sakamoto" - pierwszy i ostatni utwór wywołały rzadko zdarzającą się we mnie euforię, więc nie wykluczone, że po kilku dodatkowych przesłuchaniach album ten mógłby zmieścić się do topu, niemniej to już oceni Bóg i historia.
---------
TOP 50 ALBUMÓW LAT 70.
50. Fleetwood Mac - Rumours
1977
"Rumours" to lekkostrawny, choć charakterny soft rock z ultrachwytliwymi refrenami i charyzmatycznymi wokalami. Końcówka odstaje od dynamicznej pierwszej połowy i miewam poczucie, że płyta mogłaby skończyć się trzy utwory szybciej. Jednak choć nie zasługuję na miano czempiona Fleetwood Mac, tuż po nabyciu gramofonu zainwestowałem w wersję winylową "Rumours" i co najmniej raz w roku do niej wracam, z sympatią wspominając czasy analiz rankingów Rolling Stone. ♫ "Second Hand News" ♫
49. The Beach Boys - Surf's Up?
1971
Od wielu lat "Surf's Up" pozostaje w moim życiu tą trzecią płytą Beach Boysów (według last.fm czwartą, ale "The Smile Sessions" to twardy orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o jej klasyfikację). Mamy tu dwa wybitne utwory, kilka bardzo dobrych i kilka, o których istnieniu zapominam. To jednak również album towarzyszący mi od zarania muzycznych początków, a przy tym kolekcja unikalnie ładnych jak na lata 70. piosenek z psychodelicznym twistem. ♫ "'Til I Die" ♫
48. Czesław Niemen - Enigmatic
1970
Skłamałbym, mówiąc że regularnie wracam do "Enigmatic", jednak w poprzedniej dekadzie słuchałem jej bardzo często i z pewnością Niemen wywarł spory wpływ na moją muzyczną tożsamość. Każdy utwór brzmi do dziś bardzo dobrze i każdy odegrał jakąś rolę na innym etapie liceum. Niemen stanowi również esencję moich nielicznych radiowych wspomnień - słuchałem wszak regularnie topów trójki, kibicując daremnie by "Jednego serca" pojawiło się wreszcie w top 100 i czekając aż rozbrzmią organy Hammonda w "Bema pamięci żałobnym rapsodzie". ♫ "Jednego serca" ♫
47. Curtis Mayfield - Curtis
1970
Wspólnym mianownikiem dotychczasowych pozycji jest to, że wyróżnione płyty rzadko mi obecnie towarzyszą i stanowią melodię rozliczonej przeszłości. "Curtis" także, choć dowiedziałem się o tym tydzień temu. W okresie postpandemicznym jego słoneczne, soulowe piosenki pokrzepiały mnie i ekscytowały. Dziś, z wyjątkiem „Move On Up”, niestety już ich nie czuję. Rzecz jasna może pewnego dnia coś kliknie na nowo, bo intelektualnie uważam "Curtis" za album wspaniały i świetnie działający na różnych frontach, niemniej kryzys w odczuwaniu klasycznego soulu to zjawisko, które niewątpliwie zachodzi u mnie od kilku lat i odpowiada za wspomniane w innym wątku rozstanie ze Steviem Wonderem oraz za zblednięcie w moich oczach całej dekady. ♫ "Move On Up" ♫
46. Jan Garbarek - Dis
1977
"Dis" towarzyszył mi dekadę temu jako płyta wieczorna - wystarczająco piękna, żeby chcieć się na niej skoncentrować, ale zarazem na tyle spokojna, że dało się przy jej dźwiękach zasnąć. Zawsze kojarzyła mi się ze sztormem lub innym morskim kataklizmem - do dziś słuchając Garbarka czuję podniosłość sytuacji i apokaliptyczny wymiar. Za wyjątkowość doznań odpowiada połączenie saksofonu z harfą eolską, które pozwalają ambientowym plamom dźwięku na moment odejść, by rozbrzmiały prawdziwie jazzowe wibracje. ♫ "Skygger" ♫
|
|
| 18.01.2026 07:44 PM |
|
AKT!
jegomość
    
Liczba postów: 25 877
Dołączył: May 2008
|
RE: Lata 70. - top płyt
Miszon napisał(a):Z mojej perspektywy: jedyna na tej płycie słuchalna.
bardzo proszę nie szkalować "kwiatów ojczystych"
Miszon napisał(a):Rumours zupełnie nie dla mnie, taka sobie muzyczka, nic mi z niej nie zostaje w głowie, miłe ale nijakie jak dla mnie.
jedna z najbardziej przebojowych płyt w historii muzyki, ale ok
Miszon napisał(a):Surf's Up jest świetny i jak pisałem u siebie - żałuję, że nie słuchałem więcej tej płyty, tylko kiedyś kilka razy do Toppowania i teraz 2 razy ponownie. Gdybym miał ją lepiej osłuchaną, może miałaby głos.
no dobrze, tu trochę złagodziłeś mój gniew za nazywanie "rumours" taką sobie muzyczką i pisanie, że "kwiaty ojczyste" są asłuchalne  ale przewiny są duże, więc tylko trochę
— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
|
|
| 19.01.2026 01:57 PM |
|
Dyfeomorfizm
zwykły użytkownik
    
Liczba postów: 1 149
Dołączył: Oct 2020
|
RE: Lata 70. - top płyt
45. Joan Manuel Serrat - Mediterráneo
1971
Poznałem "Mediterráneo" dokładnie rok temu, a owe spotkanie przerodziło się w ogromną sympatię już po pierwszej zwrotce otwierającego album utworu tytułowego. To krótka płyta pełna barokowych aranżacji, potężnych refrenów, chwytliwych melodii i hymnicznego potencjału. Niektóre piosenki mają w sobie coś z Cohena, choć Cohena na sterydach, który czasem zbacza z folkowych ścieżek i transformuje się w hiszpańskojęzycznego Caetano Veloso. ♫ "Mediterráneo" ♫
44. Can - Tago Mago
1971
Najlepszym utworem Can jest naturalnie "Vitamin C", ale jeśli miałbym widzieć siebie wracającego za kilkadziesiąt lat do którejś płyty niemieckich krautrockowych legend, byłaby to "Tago Mago". Od pierwszego utworu czuć niepokojący klimat, który w połączeniu z okładką zdaje się portretować stan człowieka po spożyciu pewnych osobliwych grzybów. Jak na zawołanie następny utwór nosi nazwę "Mushroom", a kolejne - na czele z monumentalnym "Halleluwah" - dopełniają psychodeliczno-halucynogennego wariactwa. Gdybym mógł cofnąć czas, doprowadziłbym do usunięcia stron C i D, niemniej nawet z ich dokuczliwą chwilami obecnością czuję, że "Tago Mago" wzlatuje najwyżej i w dyskografii Can najbliżej mu do miana wizjonerskiego arcydzieła. ♫ "Paperhouse" ♫
43. Ornette Coleman - Science Fiction
1972
Ornette Coleman, ojciec chrzestny free jazzu i legenda nowojorskiej sceny, rywalizuje swym "Science Fiction" z "Bitches Brew" na kilku frontach. Po pierwsze, są to dwa awangardowe arcydzieła wydane przez "Columbię" niedługo po sobie. Po drugie, oba mają jedne z najlepszych okładek dekady. Z biegiem lat czuję się coraz bardziej przywiązany do nieprzesadnie eksperymentalnego jazzu i lubię słuchać na co dzień raczej "Ascenseur pour l'échafaud" Milesa niż "Ascension" Coltrane'a, lecz płyty stojące gdzieś pośrodku drogi, takie jak "Science Fiction", co jakiś czas nakazują mi ze sobą obcować. Zresztą Warszawa nie ukrywa swoich inspiracji wszystkim co nowojorskie, także za kilka wieżowców podczas wieczornych spacerów będę mógł poczuć dokładnie to samo, co ponad pół wieku temu odmalował swymi improwizacjami Coleman. ♫ "Street Woman" ♫
42. Bruce Springsteen - Born to Run
1975
Wróciłem wczoraj do "Born to Run" po kilku latach przerwy. Obawiałem się trochę, czy Bruce nadal będzie potrafił wykrzesać we mnie emocje swymi najbardziej rockowymi piosenkami, ale obawy okazały się zupełnie płonne. "Thunder Road" niezmiennie uważam za absolutne arcydzieło, a kolejne utwory (nie wszystkie wybitne, ale wszystkie co najmniej przyjemne) utrzymują poziom czadowości i dowodzą, że nie tylko americana tętni duchem prawdziwej Ameryki. Jak skończy się zima, muszę koniecznie przetestować "Born to Run" w warunkach samochodowych. ♫ "Thunder Road" ♫
41. Skaldowie - Od wschodu do zachodu słońca
1970
Zawsze miałem problem z tą płytą, bo znajduje się tu kilka arcydzieł (utwór tytułowy, "Nadejdziesz od strony mórz", "Prawo Izaaka Newtona"), ale niektóre piosenki zdecydowanie odstają. Jako że mam na imię Mateusz, "Mateusz IV" lubię jednak bardziej niż powinienem, a inne co średniejsze kawałki też darzę wystarczającym sentymentem, żeby przedkładać "Od wschodu do zachodu słońca" ponad "Krywań", który wzbija się w swych najlepszych momentach jeszcze wyżej. ♫ "Nadejdziesz od strony mórz" ♫
|
|
| 19.01.2026 05:29 PM |
|
AKT!
jegomość
    
Liczba postów: 25 877
Dołączył: May 2008
|
RE: Lata 70. - top płyt
szybko przeszliśmy do etapu "zero wspólnych" xd
serrat zawsze mi się bardziej kojarzył z końcówką lat 70., znam tę okładkę i nawet widzę, że słuchałem płyty, ale totalnie jej nie pamiętam -- dodaję na plejlistę za pamięci!
"vitamin c" to życie, ale żadna płyta can nigdy mnie nie porwała w całości; mam ich z tyłu głowy do nadrobienia, bo to ciekawa muzyka, nawet bardzo
tego colemana ani nie słuchałem, ani nie kojarzę po tytule czy okładce -- ale umówmy się, lata 70. to nie był najlepszy czas dla jazzu -- okładka za to ładna
springsteen na plus, to był zawsze jego topowy album dla mnie, ale nigdy nie był na liście faworytów, więc nie brałem go w ogóle pod uwagę
skaldowie spoko, ale ja z kolei zawsze byłem za "krywaniem"
— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
|
|
| 19.01.2026 05:59 PM |
|