Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Antycypowani 2013
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #21
RE: Antycypowani 2013
16. Carousels

[Obrazek: carousels-608x342.jpg]

Kto gra?

Pochodząca z Cambridge grupa Carousels to jedyny przedstawiciel shoegazera w stawce promowanych przeze mnie artystów. Duet tworzą Nick Benton and Lucy Wilson, którzy nagrywają pod wspomnianym pseudonim prawdopodobnie od drugiej połowy 2011 roku. Wtedy też kilka portali (w tym stereogum) zainteresowało się ich debiutanckimi nagraniami – "Carousels" oraz "Here to Me". Ich najnowszym osiągnięciem jest natomiast EP-ka "POP EP" z drugiej połowy 2012 roku wydana za pośrednictwem wytwórni Deadly People Recordings.

Co gra?

Jak wspomniałem, Carousels grają shoegaze – mniej lub bardziej wierny korzeniom gatunku. Pierwsze single grupy nie robią oszałamiającego wrażenia (np. nieco zalatujący amerykanizmami self-titled), lecz EP-ka "POP EP" okazała się być wystarczającym powodem do włączenia ich na moją listę. Duet wyraźnie rozwinął skrzydła i zdecydował, że bliżej im do My Bloody Valentine niż Slowdive, a z nowych kapel słuchają raczej The December Sound niż The Daysleepers. Nowe utwory są całkiem solidnie wyprodukowane, krótkie, treściwe i nie noszące (jak często to bywa w przypadku przesadnie przesterowanego grania) śladów wyjałowienia. Podejrzewam, że dzięki wsparciu rosnącej w siłę wytwórni jest szansa, aby Carousels zrównali się poziomem popularności chociażby z grupą Ringo Deathstarr i stworzyli swój mały bezpieczny przyczółek gdzieś na mapie hałaśliwego rocka.

Co grać?

EP-ka "POP EP" to w tej chwili podstawowy (jedyny) materiał do przebadania.

soundcloud

15. Pins

[Obrazek: pins_1342689425_crop_550x367.jpg]

Kto gra?

Pins to pochodzący z Manchesteru kwartet, w którego skład – co jest ostatnio niezwykle modne – wchodzą wyłącznie przedstawicielki płci pięknej. Debiutancki singiel dziewczyn "Eleventh Hour" ukazał się w kwietniu tego roku, ale prawdziwy "rozgłos" zapewniła im wydana niecałe trzy miesiące temu nakładem własnej oficyny EP-ka "Luvu4lyf". Kwartał okazał się wystarczający, żeby podbić większość (w większości amatorskich, funkcjonujących w formie bloga) zestawień aspirujących do roli trendsetterów na najbliższy rok.

Co gra?
Pins nie prezentują wyjątkowo wyszukanej muzyki – zarówno w kategoriach czysto obiektywnych, jak i z punktu widzenia wnoszenia czegoś nowatorskiego w silnie rozbudowany front żeńskich kapel rockowych. Chociaż pochodzą z Wielkiej Brytanii, to pierwsze skojarzenia po wysłuchaniu ich materiału powinny skierować myśli w stronę noise-garażowej sceny amerykańskiej (na jednej ze stron znalazłem ciekawe podsumowanie tego podobieństwa - "they're the most Brooklyn band ever to come from Manchester"). Muzyka Pins zahacza o dokonania Vivian Girls oraz Dum Dum Girls, a na gruncie lokalnym zdaje się być mroczniejszą i bardziej szorstką odpowiedzią na twórczość sympatycznej szkockiej kapeli Veronica Falls.

Co grać?

Najświeższym wydawnictwem Pins jest ich świąteczny (na szczęście w pełni autorski) kawałek "Kiss Me Quickly", ale ja proponuję zajrzeć na EP-kę "Luvu4lyf" po piosenki "Say to Me" oraz tytułową.

soundcloud

14. Doldrums


[Obrazek: 102.jpg]

Kto gra?

Doldrums, czyli Airick Woodhead. Elektronik z Kanady, jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci mojego zestawienia. I nie chodzi tylko o to, że swego czasu pojawił się na DLP z nagraniem "Jump Up". Doldrums najlepiej jest kojarzony za sprawą kolaboracji, którą popełnił na najnowszej płycie Grimes w utworze "Colour of Moonlight". O albumie "Visions" nie pora tu wspominać, ale każdy chyba zdaje sobie sprawę z jego znaczenia dla popularyzacji eksperymentalnej muzyki elektronicznej. Doldrums jest również stałym koncertowym partnerem (mówiąc brzydko - supportem) Claire Boucher podczas jej światowej trasy, co dodatkowo przekłada się na zainteresowanie jego osobą. Debiutancki album DJ-a, zatytułowany "Lesser Evil", ukaże się w pierwszej połowie 2013 roku.

Co gra?

Przede wszystkim EP-ka "Empire Sounds" oraz tegoroczne single "Egypt" oraz "She Is the Wave". Doldrums nie brzmi tam wcale jak kopia Grimem albo kolejny producent pozbawiony wyczucia melodii, upatrujący swojej szansy w zachwyceniu niezależnych serwisów muzycznych kompletną dysharmonią. Na przykład na singlu "Egypt" tytułowe nagranie to świetny hiper-elektroniczny przekładaniec, gdzie techno swobodnie miesza się pop-psychodelią i freak-electro. Drugi w kolejce "Jump Up" spokojnie zmieściłby się na płycie Panda Bear, a kończący przedstawienie "Copper Girl" jest niczym połączenie Nine Inch Nails z chillwave’owymi marzycielami.

Co grać?

Równie dobre wrażenie jak przytaczany powyżej "Egypt" pozostawia po sobie singiel "She Is the Wave", chociaż boleśnie połamana kompozycja może być na początek nieco zbyt ciężkostrawna dla szukającego wyzwań amatora.

soundcloud

13. FIDLAR


[Obrazek: FidlarVF250712.jpg]

Kto gra?

Zespół zamknięty przez pół życia w garażu, gdzie dopracowywał swoje brzmienie do perfekcji. Pochodzące z Los Angeles rozrabiaki z FIDLAR doskonale wiedzą jak połączyć surfujące wibracje z etosem rockmana buntownika i stworzyć w ten sposób namiastkę "L.A. sound". Grają ze sobą od 2009 roku i ledwo ledwo wyrobili się w granicach dopuszczalnych progów tego zestawienia. Ich konto zdobią wydane dotychczas dwie EP-ki, kilka singli i teoretycznie płyta zatytułowana po prostu "FIDLAR". Piszę "teoretycznie", bo chociaż data premiery to 22 stycznia, to nie będę ukrywał, że piosenki z niej można znaleźć już w sieci – ja w każdym razie nie słuchałem jeszcze tej pozycji, ponieważ wtedy złamałbym regulamin zabawy.

Co gra?

Dynamiczny, kopiący w zadek i pełen młodzieńczej werwy garage-rock - mocno wysmarowany balsamem do opalania, z żelem na włosach i dużymi okularami przeciwsłonecznymi na nosie…a przynajmniej coś w ten deseń. Pomysł niby wypróbowany, bo za miedzą podobną sztukę uprawia np. popularny nawet w naszym kraju Wavves oraz cała paczka plażowych kapel, które postanowiły połączyć pozornie wykluczające się nawzajem inspiracje hard rockiem i "deskowym popem". FIDLAR nie są więc odkryciem na miarę Nobla, lecz pomysłowość ich kompozycji, warsztat oraz fakt, że wszystko co najlepsze osiągnęli już niemal na starcie każą mi ich umieścić w "Antycypowanych" na zaszczytnym trzynastym miejscu. FIDLAR umiejętnie łączą punk, psychodelię oraz surf rock, tak aby nie przyprawić słuchacza o ból głowy – czy to spowodowany nadmiernym rozpieprzem w kolejnych numerach, czy też poczuciem zlewania się piosenek w jeden niekończący się hałas. Konkluzja, iż w gruncie rzeczy dosyć prostolinijna i mało finezyjna rąbanka FIDLAR cechuje się wyjątkowym sprytem i wyrafinowaniem może wydać się co najmniej dziwna, ale nie potrafię wydać innego osądu.

Co grać?


Wyłączając piosenki z "FIDLAR" oraz różnego rodzaju off-spinowe produkcje (takie kapele lubują się w tego rodzaju projektach) dostępnych jest około dziesięciu nagrań – głównie z tegorocznych EP-ek. Od siebie polecić mogę szczególnie mocno podwójnego singla "No Waves/No Ass", którego tytuł mówi absolutnie wszystko oraz zwiastun albumu "White on White".
soundcloud

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.12.2012 12:21 AM przez saferłel.)
22.12.2012 12:09 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Rincewind Niedostępny
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 1,600
Dołączył: Sep 2010
Reputacja: 3
Post: #22
RE: Antycypowani 2013
Skoro zacząłeś numerację od końca, to rozumiem, że ma ona znaczenie i najlepsze kąski pozostaną na koniec. Kolejność tej czwórki, jest taka, jaką i ja sam bym ułożył. Chociaż może Pins byłoby przed Doldrums, ale różnica między nimi jest jeszcze niewielka. Zdecydowanie Fidlar jest tu najciekawszym zjawiskiem i już teraz jest w pewnym sensie gwiazdą. Ponadto potwierdza to, o czym niektórzy mówią coraz głośniej, że 2012 stał się początkiem powrotu rocka. A już chyba czas na jakąś istotną zmianę w światowej muzyce, bo niewątpliwie potrzebny jest jakiś podmuch świeżości. Ja poleciłbym jeszcze jeden kawałek od nich, w którym też nieźle dają czadu , a teledysk przestrzega przed piciem drogich piw, bo wtedy może przyjechać na motorze miłośnik taniego piwa i skuć ci mordę. Tytuł tego utworu to "Cheap Beer" i jak się człowiek zacznie zastanawiać co jest główną inspiracją muzyków zespołu, to może dojść do wniosku, że to właśnie pod wpływem taniego piwa powstają ich kolejne songi. Dodam jeszcze tylko, że podobno FIDLAR jest akronimem od 'Fuck It Dog, Life's A Risk.'
22.12.2012 10:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #23
RE: Antycypowani 2013
12. Young Dreams

[Obrazek: young-dreams.jpg]

Kto gra?

Jedyni w stawce (chyba mogę to zdradzić?) przedstawiciele Skandynawii, norweski kolektyw Young Dreams. Pochodzą z nadmorskiego Bergen, które jak przystało na znany ośrodek naukowy i kulturowy wychowało już niejeden znakomity zespół (Kings Of Convenience, Röyksopp). Young Dreams kontynuują znakomitą passę, starając się jednocześnie wstrzelić w ciekawą niszę, której do tej pory nikt – przynajmniej w Bergen – jeszcze nie zagospodarował. W ciągu niecałych dwóch lat działalności zespół zgromadził na facebook’owym profilu niemal 10000 fanów, co w erze digitalizacji muzyki wypada uznać (przynajmniej po części) za sensowny miernik popularności. Ważnym wydarzeniem ostatnich tygodni w kontekście kariery Young Dreams jest wydanie w październiku singla "Fog of War", oficjalnego zwiastuna debiutu "Between Places".

Co gra?

Young Dreams uciekają jednoznacznym określeniom, ale dobry PR wystarczy zrobić im poprzez przywołanie w pamięci takich nazw jak Beach Boys czy Fleet Foxes. Idealnym przecięciem się szlaków obu tych grup jest nagranie "Expectation", jeden z wcześniejszych singli Norwegów. Rustykalny minimalizm współgra tu z niezwykle subtelnymi harmoniami wokalnymi oraz barok-popową produkcją. Kiedy Young Dreams postanawiają odrobinę przyśpieszyć (self-titled singiel, "Flight"), wtedy na pierwszy plan wysuwa się euro-chillwave oraz granie balearyczne, które samo w sobie też zawiera sporo odniesień do śródziemnomorskiej muzyki pop lat 60./70. (dlatego czasami można wychwycić pewne motywy pokrewne np. Saint Etienne). Istotnym składnikiem osobowości Young Dreams pozostaje tzw. "frakcja folkowa", gdzie plemienne bębny oraz instrumenty smyczkowe grają – dosłownie – pierwsze skrzypce i są fundamentalnym uzupełnieniem większości piosenek.

Co grać?


Dopóki album "Between Places" spoczywa bezpiecznie w sejfie wytwórni Modular Records, najlepszym materiałem poglądowym pozostają trzy single promocyjne wraz z towarzyszącymi im stronami b. Wszystkich można posłuchać w Internecie. Ciekawym polecam również świeżutki cover piosenki Tame Impala "Feels Like We Only Go Backwards".

soundcloud

11. SeaWitches

[Obrazek: Seawitches%20-%20Kazimier%20Garden%20-%2...12%204.jpg]


Kto gra?


SeaWitches to trzyosobowy projekt z Liverpoolu, a jego nazwa jednoznacznie daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z zespołem złożonym z samych dziewczyn. Ciężko znaleźć informację od kiedy w rzeczywistości panie tworzą pod tą nazwą muzykę, niemniej pierwsze przesłanki na temat formacji przeciekły do blogosfery dopiero w tym roku. Zespół – o ile mi wiadomo – nie posiada kontraktu płytowego, ale zrealizował już i rozprowadza przy pomocy witryny bandcamp swoją debiutancką EP-kę/maxi singla "Space Gun". Z facebook’owej tablicy można też dowiedzieć się, że grupa pracuje nad debiutanckim krążkiem.

Co gra?

Doskonale rozumiem tych, którzy zwrócili na SeaWitches swoją uwagę. Prawdopodobnie dostrzegliśmy w nich te same plusy. Emocje budzi przede wszystkim perspektywa wypełnienia przez trio z Liverpoolu luki po tylko formalnie istniejącym jeszcze (chociaż zawieszonym na czas wieczny, nieokreślony) kwartecie Electrelane. SeaWitches też kochają NEU!, Stereolab czy The Velvet Underground, a ich eksperymentalne podejście do dźwięku powinno zadowolić miłośników eklektycznego rocka alternatywnego. W repertuarze grupy znajdziecie zarówno zgiełkowe interpretacje lat 70. (Red Light), wycieczki blues/krautowe (Another Clown Fight), jak i monumentalne nawiązania do psycho-melodii naszych czasów (ośmio-minutowe Space Gum). A nad wszystkim naprawdę czuwa duch Electrelane.

Co grać?

Wyżej wspomniane piosenki są chyba dobrą rekomendacją, która pokazuje szeroki wachlarz możliwości SeaWitches. Do tego zestawu dołożyłbym jeszcze ich "największy hit", czyli zimno-punkowe "I Feel Bite".

soundcloud

10. Rhye

[Obrazek: Rhye.jpg]

Kto gra?

Jeden z najbardziej czułych i rozpalonych miłością zespołów z mojego podwórka. Rhye są niczym współczesne Simply Red, chociaż fizycznych podobieństw raczej nie zauważycie. To duet z zupełnie innej generacji, obracający się w innym wymiarze muzyki, ale równie intensywnie drążący temat miłości. Jeszcze kilka miesięcy temu byli całkowicie anonimowym projektem i myślę, że pozostaliby tacy, gdyby nie spadło na nich przekleństwo popularności. Dzisiaj wiadomo, że Rhye tworzą Mike Milos i Robin Hannibal. Pierwszy z nich ma już za sobą karierę solową, ale zakładam, że nikt z Was (podobnie jak ja) przedtem o nim nie słyszał. Pierwszym osiągnięciem duetu było wypuszczenie w lutym EP-ki "Open", która utorowała drogę singlowi "The Fall", prawdziwej perle współczesnego popu.

Co gra?

Muzykę z serca, muzykę rozrywkową z najwyższej półki. U Rhye pop jest popem, a ewentualne poprzedzenie go członem "neo" jest jedynym odstępstwem od reguły, świadczącym o umiłowaniu przez duet klasyki gatunku. Nie ma tu miejsca na szufladkowanie oraz kombinowanie ze stylami. Dopuszczalne są tylko odniesienia do dobrego jazzu czy muzyki soul. Ewentualnie wypada się jeszcze na sophist-pop jako kolejne z możliwych źródeł inspiracji dla Rhye, ponieważ echa The Beautiful South czy The Blue Nile są aż nadto zauważalne. I bynajmniej nie przeszkadzają w tym dzielące wspomniane zespoły tysiące mil morskich Atlantyku. Czarujący "The Fall" urzeka nieskomplikowaniem oraz bezpośredniością (niczym otwierające numer: "make love to me one more time before you go away"). Fortepianowy riff słodko opływa w androgenicznych wokalach Milosa, a smyczkowe aranże podkreślają organiczny, żywy charakter piosenki. Podobnie skonstruowany "Open" mógłby z kolei znaleźć się w repertuarze np. Sade.

Co grać?

EP "Open" oraz atakujący niemal z każdego zakątka sieci singiel "The Fall" wraz ze swoimi remisami to na razie kompletna dyskografia Rhye, lecz (nie)stety w sieci krąży – podobnie jak było to w przypadku FIDLAR – debiutancki LP "The Fall ". Oficjalna premiera….początek marca (!).

soundcloud

9. Ronika

[Obrazek: Ronika.jpg]

Kto gra?

Ronikę dobrze powinni kojarzyć baczni obserwatorzy Domowej Listy Przebojów. Dziewczyny wbiła się tam przebojem na początku tego roku za sprawą singla "Automatic" i przez wiele tygodni pozostawała w zestawie. Potem głód jej piosenek był tak silny, że dołożyłem jeszcze stronę b i pochodząca z Birmingham piosenkarka na pewno miło będzie wspominać swoje początki na mojej prywatnej liście. Zresztą od czasu debiutu na DLP wiele się w jej życiu zmieniło. Zwróciła na siebie uwagę m.in. magazynu Popjustice, zyskała uznanie pismaków NME oraz – co chyba najważniejsze – podjęła współpracę z Littre Boots, czego efektem jest wspólna trasa koncertowa oraz remis nagrania "Headphones".

Co gra?

Ronika jest w moim zestawieniu twarzą muzyki synthpopowej/dyskotekowej oraz elektropopu. The Guardian opisał swego czasu jej poczynania jako "muzykę dla wiarygodnych fanów popu z ewidentnymi odniesieniami do lat 80.", przywołując porównania z Tom Tom Club oraz Princem. Moim skromnym zdaniem Ronika to po prostu…Ronika. Nie kwestionuję jej silnych powiązań z "różową epoką", lecz nie zastanawiam się nad jej drzewem genealogicznym. Veronica Sampson znajduje się "tu i teraz" i razem z Little Boots tworzy silny duet na brytyjskich parkietach. Jej repertuar cechuje się zdrowym podejściem do muzyki elektrycznej, nie będąc ani zbyt krzykliwym, ani zbyt retroakcyjnym – jednym słowem nie rani uszu. Nagrania takie jak "In the City" czy "Only You" powinni zwrócić uwagę miłośników Kylie Minogue, a egzotyczny "Wiyoo" nie wstydzi się konkurować na playliście z dokonaniami Bananaramy.

Co grać?

Na pewno w/w single z DLP godne są polecenia zawsze i wszędzie. Do tego wcześniejszy dorobek artystki również obfituje w udany materiał. Niestety w ostatnich miesiącach Ronika milczy i próżno szukać jej nowych solowych nagrań. Wyjątkiem jest przygotowany wspólnie z producentem Mylo utwór "Dance". Nie jest on jednak zwiastunem płyty piosenkarki. Liczę, że 2013 rok okaże się w tej kwestii znaczący.

soundcloud

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.12.2012 11:36 PM przez saferłel.)
22.12.2012 10:59 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #24
RE: Antycypowani 2013
Rincewind napisał(a):Skoro zacząłeś numerację od końca, to rozumiem, że ma ona znaczenie i najlepsze kąski pozostaną na koniec. Kolejność tej czwórki, jest taka, jaką i ja sam bym ułożył.
Tak jak napisałem we wstępie - kolejność ma znaczenie, ale niewielkie. Oczywiście numer 1 i 16 dzieli pewna "przepaść", ale generalnie nie przywiązuje do tego AŻ takiej wagi. Ale zgadzam się - FIDLAR z tej czwórki był najlepszy ;] Za to Carousels wkręcili się w ostatniej chwili, taki shoegazowy sentyment zapewnił im 16 miejsce (no bo w sumie mogłoby być 15 kapel/artystów, nie?).

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
22.12.2012 11:05 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #25
RE: Antycypowani 2013
michal91d napisał(a):Ale pędzisz
Zgodnie z planem - 4x4. Nie chcę tu robić szopki i czekać na 100 komentarzy pod każdym wpisem. Są zasady, trzymam się ich, a prezentacja jest chyba optymalnie prowadzona.

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
22.12.2012 11:07 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
adik 303
Unregistered

 
Post: #26
RE: Antycypowani 2013
W ciągu ferii wszystko przesłucham i skomentuję Icon_smile
23.12.2012 12:53 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #27
RE: Antycypowani 2013
8. AlunaGeorge

[Obrazek: AlunaGeorge-YourDrumsYourLove.jpg&am...;amp;q=100]

Kto gra?

Trzeba ich jeszcze komuś przedstawiać? AlunaGeorge (Aluna Francis, George Reid) są moim skromnym zdaniem pewniakiem do podium plebiscytu BBC Sound of 2013, gdzie zresztą z racji alfabetycznego porządku są (symbolicznie) wymienieni jako pierwsi w kolejności. Oprócz uznania ze strony BBC oraz nominacji do nagrody BRITS w kategorii Critic’s Choce zespół doczekał się już pierwszego notowanego singla na brytyjskiej liście przebojów, a promocja ich debiutanckiej płyty zaplanowanej na czerwiec 2013 roku ruszyła pełną parą. Kontrakt w Island, wysokobudżetowe teledyski – to nie może się nie udać.

Co gra?


Teoretycznie AlunaGeorge są zespołem elektropopowym, ale ich podejście do tematu cechuje wielowymiarowość i plastyczność. Inspiracje czerpią z muzyki klubowej, hip hopu, witch’u oraz r’n’b. Oferują nowoczesne brzmienia opakowane w przyjazne uchu piosenki z elementami modernistycznego popu, które stanowią (na szczęście) jedynie wymyślną dekorację i są być może "puszczeniem oka" w kierunku młodszych słuchaczy. Najważniejsze, że potrafią mnie przekonać do takiej wizji muzyki. Francis i Reid zebrali też cenne doświadczenie w swoich poprzednich projektach i chociaż były to zespoły mające niewiele wspólnego z oficjalną linią AlunaGeorge, to zespół z pewnością wiele zyskał dzięki szerokim horyzontom jego liderów. Myślę, że o pomysły na ciekawe kompozycje nie musimy się specjalnie troszczyć. Trzymajmy kciuki za samo wykonanie.

Co grać?

Wybór jest już całkiem szeroki i sensowny. Na pewno singiel "Your Drums, Your Love" to absolutna podstawa, która powinna już dawno być na Domowej Liście Przebojów i prawdopodobnie w momencie publikacji tego tekstu już tam zmierza. Nie gorsze wrażenie robią piosenki rozsiane na stronach b dotychczasowych wydawnictw – "Just a Touch" czy "Put Up Your Hands" (ten drugi spokojnie obroniłby się jako strona a). Dla poszukiwaczy świeżości przewiduję natomiast premierowe nagranie "Watching Over You" przygotowane z myślą o kompilacji BBC.

soundcloud

7. Spectral Park

[Obrazek: spectral.jpg]

Kto gra?

Podopieczny wytwórni Mexican Summer, Luke Donovan. Na liście znalazł się w ostatniej chwili i to całkiem wysoko. Niewiele o nim wiadomo. Pojawił się na przełomie 2011 i 2012 roku z kolekcją entuzjastycznie przyjętych demówek "Factory Peeled", które być może będą teraz stanowić oś self-titled albumu. Dosłownie na dniach mieszkającym w Southampton multiinstrumentalistą zainteresował się pitchfork, a Rough Trade potwierdziło, że "Spectral Park" trafi do sklepów 29 stycznia.

Co gra?

Donovan nie jest pierwszym (pewnie też nie ostatnim) muzykiem oddanym bez reszcie nagrywaniu "domowych kaseciaków" w konwencji avant-popu lat 60. i 70. Znamy wszyscy dobrze takiego jednego gościa, który zrobił na tym międzynarodową karierę – nazywa się Ariel Pink. Czy z zespołem, czy solo, Pink tworzy psychodeliczne odjazdy w najdziwniejsze miejsca, gdzie kiedykolwiek pojawiła się muzyka o szerokopojętym rozrywkowym charakterze. Ale Donovan nie jest bezmyślnym plagiatorem. Ma swój własny styl, który można określić jako bardziej melodyjny od prac Pinka, a jednocześnie wyprodukowany w jeszcze mniej przekonujący sposób…..tj. niemal niewyprodukowany. Jego piosenką chrzęszczą, buczą, wyją, trzaskają i pękają pod wpływem najmniejszego beatu. "Technologia" lo-fi ma swoich zwolenników i przeciwników. Nieprzekonanych zapewne nie uda mi się nawrócić, ale pozostałym obiecuję doskonałą zabawę, bo gość ma talent do pisania chwytliwych kawałków. Tak jak np. w "Pale Glistens", gdzie prowadzący riff powinien zostać wymyślony ponad 40 lat temu przez grupy, których nazw nie śmiałbym tu przywoływać (mi osobiście przypomina…jedną z piosenek Scissor Sisters, "The Other Side", w weselszym wydaniu). Równie pastiszowy okazuje się najnowszy singiel "L'appel du Vide" o nieco rozdramatyzowanej strukturze, ze świetnym pseudo-organowym motywem i "bojowym" temperamencie.

Co grać?

"L'appel du Vide" to bezpośredni zwiastun "Spectral Park" i doskonała (moim zdaniem) forma wprowadzenia do zbzikowanego świata Donovana. Bardziej ciekawskim polecam omawianą wyżej kompilacje demówek (chociaż jest faktyczny status nie jest znany) "Factory Peeled" – można ją namierzyć w sieci, jako że jest to tzw. free-download. Poszczególne numery Spectral Park znajdziecie też na licznych blogach. Ja polecam każdy z nich.

soundcloud

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
23.12.2012 04:32 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
dziobaseczek Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,044
Dołączył: Nov 2008
Reputacja: 11
Facebook Last.fm
Post: #28
RE: Antycypowani 2013
Jak wiesz, kocham takie podejście do tematu. Przedstawianie nadziei na następny rok. Ja zrobię tu na pewno pewne roundes-Vous. Też mam kilka koncepcji, kilka kapel które przedstawię. Spectral Park wziąłem na szybką tapetę Pale Glistens i faktycznie Pinka słychać mocno, a ponieważ słychać Pinka to całą muzyczną przeszłość. Za resztę wezmę się ostro, jak będę mial nieco więcej czasu, to szczegółowo wezmę pod lupę każdy przypadek. Kogo, jak kogo, ale mnie możesz być pewny, że rozpracuję każdego artystę i artystkę Icon_razz2. Ja myślę, że rok 2013 będzie rokiem Northeast Party House, Young Dreams, The Beat Club, We Barbarians i wielu innych. Ale szczegóły niebawem... Będę bezlitosny Icon_smile

http://www.mycharts.pl/forumdisplay.php?fid=111 Icon_wink
23.12.2012 08:41 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
furbul Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,449
Dołączył: Dec 2008
Reputacja: 4
Post: #29
RE: Antycypowani 2013
Nie cierpię AlunaGeorge. Już nawet nie chce mi się sprawdzać ich nowych wypocin, gdy wypluwają je różnego rodzaju portale. Jednak paradoksalnie mam ochotę, by zmienili moje zdanie nagrywając coś pode mnie Icon_lol
Young Dreams poznałem niedawno dzięki twojej liście i "Fog of Wars" ma spore szanse zahaczyć o LPF Icon_smile

Feelings. Flashcards.
Fake knife. Real ketchup.
Cardboard. Cutthroats.
23.12.2012 09:12 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #30
RE: Antycypowani 2013
6. Swim Deep

[Obrazek: SwimDeepPR050912.jpg]

Kto gra?

Swim Deep reprezentują w "Antycypowanych" środkowy-wschód Wielkiej Brytanii i proszą, żebym przedstawił ich na potrzeby dzisiejszego podsumowania jako "grupę z kręgów grounge popu". Wiem - nie ma ta nomenklatura większego sensu, ale jeśli w jakikolwiek sposób miałoby to pomóc im w zyskaniu rozgłosu, to ja nie protestuję – warto zwrócić na nich uwagę, a muzyka obroni się sama, niezależnie od obarczenia ciężarem gatunkowym. Dotychczasowy dorobek formacji to dwa podwójne single (tzn. zlepione z b-sidem) wydane w tym roku. Łącznie do przesłuchania miałem więc tylko cztery kompozycje, lecz skromna ilość materiału nie przeszkodziła Brytyjczykom w śmiałym ulokowaniu się w środku stawki antycypowanych.

Co gra?
Tak, tak, spokojnie, to nie jest grounge pop. Być może ów chwytliwy termin nawiązuje do prostoty, z jaką zespół jest w stanie na zawołanie napisać zgrabną i przebojową piosenkę, lecz to bardzo wątłe i jedynie metaforyczne porównanie. Swim Deep nie grają nawet gitarowo, bo chociaż instrument ten jest nieodzownym składnikiem każdej ich kompozycji, to wpada on w aranżacyjny wir na równi z pozostałym wyposażaniem piosenek. Anglicy brzmią raczej jak spadkobiercy tradycji dobrej twee/jangle-popowej szkoły przełomu lat 80. i 90, ale potrafią też tchnąć w ten sentymentalny repertuar nieco energii i wypracować zadowalający kompromis z bardziej nowoczesnym stylem grania. Na przeciwległych biegunach znajdziemy więc przywołujące donośnym głosem The Field Mice "Beach Justice" oraz bujający w obłokach "Honey", przebój przed duże "P" z rewelacyjnym dream-riffem. U Swim Deep urzeka przede wszystkim lekkość i naturalność ich rzemiosła. Kawałki z pozoru prezentują się leniwie, są utrzymane w raczej spokojnych tonacjach, lecz po kilku minutach obcowania z nimi nie da się nie dostrzec potencjału tkwiącego w kolejnych wersach i refrenach. Obdarci z niepotrzebnej technologii i dziesiątek filtrów polegają tylko i wyłącznie na własnych umiejętnościach.

Co grać?
Wspomniane dwa single to wciąż jedyny dorobek Swim Deep – "Honey", nowszy z nich, trafił do sprzedaży na początku października. Na profilu grupy na soundcloud znaleźć można dodatkowo dwie lub trzy dymówki, lecz przyznam, że nie przysłuchiwałem im się bliżej.

soundcloud

5. Swiss Lips

[Obrazek: Swiss-Lips-566x372.jpg]

Kto gra?
Kolejna grupa z Manchesteru, kolejni potencjalni "czarodzieje popu". Swiss Lips to również starzy znajomi z DLP, którzy mają już na swoim koncie numer jeden – i to mogłoby w sumie wystarczyć za rekomendację. Piątka przyjaciół nagrywa razem od ponad roku mając za plecami wytwórnię Sony Records. Sporym sukcesem Swiss Lips było pojawienie się ich piosenki ("U Got the Power") na playliście BBC Radio 1 w marcu tego roku oraz koncertowa współpraca z Little Boots oraz Bastille (to taka inna nowa pop-rewelacja, ale ja ich nie kupuję). Najnowsze doniesienia z obozu grupy, która przeprowadziła się z rodzinnego miasta do Londynu, sugerują końcowy etap prac nad debiutanckim LP.

Co gra?

No pop jest grany! Pop w swoim najbardziej entuzjastycznym i czystym wydaniu, nieskażony żadnymi naleciałościami zewnątrzgatunkowymi. Pamiętam, że tworząc notatki do "Antycypowanych" przy nazwie Swiss Lips napisałem: "Duran Duran daliby się pokroić za te kawałki!" – i zdanie to podtrzymuję. Mało jest grup, które z taką łatwością potrafią wymyślić doskonały klawiszowy hook i napisać wokół niego wciągającą, pozytywnie "inwazyjną" kompozycje. Brytyjczycy jak na razie nie marnują swojego talentu i na pewno nie mogą być postrzegani jedynie przez pryzmat niezwykle popularnego w naszym małym mychartsowo-sebastosowym świecie "In the Water". Patrząc wstecz natrafimy bowiem np. na anthemiczne "Danz", gdzie wibracje rodem z płyt Duran Duran stają się już niemal namacalne oraz poczujemy tytułową siłę "U Got the Power" śmiejącego się w twarz całej generacji australijskiego electropopu. Mówi się, że Swiss Lips to połączenie Foster the People z Franz Ferdynand, oni sami twierdzą z kolei, że są najzwyczajniej w świecie "real pop band" – ja nie mam co do tego wątpliwości, bazując na dotychczasowych doświadczeniach.

Co grać?

Liczne single, które grupa w dosyć regularnych odstępach czasowych wrzuca do sieci ("In the Water" to podstawa). Najnowszym z nich jest nagranie "Carolyn", które łączy w sobie poprzedni elektroniczny swing z nieco bardziej rockową aranżacją.

soundcloud

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.12.2012 09:29 PM przez saferłel.)
23.12.2012 09:29 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #31
RE: Antycypowani 2013
furbul napisał(a):Nie cierpię AlunaGeorge. Już nawet nie chce mi się sprawdzać ich nowych wypocin, gdy wypluwają je różnego rodzaju portale.
To zabawne, że nie podzielasz moich nadziei związanych z AlunaGeorge, podczas gdy w ostatnich miesiącach polubiłeś dużo czarnej muzyki, również z kręgów r'n'b, która w jakimś stopniu przeszywa repertuar grupy. Z kolei dla mnie AG jest bardzo jasnym punktem na tej mapie, a mój stosunek do wielu podobnych artystów jest zupełnie inny Icon_razz2 Znów się mijamy i to na polu, gdzie brakuje nam wspólnych akcentów.

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
23.12.2012 09:31 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 15,674
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 3
Post: #32
RE: Antycypowani 2013
O tak, Ronika ma moc. I zapamiętaj na zawsze, kto pierwszy na forum ją tu miał na liście...Icon_lol

Pan Kiełbasa Plebs.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2012 11:34 AM przez prz_rulez.)
24.12.2012 11:33 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #33
RE: Antycypowani 2013
prz_rulez napisał(a):I zapamiętaj na zawsze, kto pierwszy na forum ją tu miał na liście...Icon_lol
Kompletnie nie ma to "tu i teraz" żadnego znaczenia Icon_smile Zresztą już o tym pisałeś kilka razy. Po co przypominasz to wszem i wobec po raz n-ty Icon_smile?

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
24.12.2012 11:59 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
adik 303
Unregistered

 
Post: #34
RE: Antycypowani 2013
O właśnie, przecież Ronikę znam! Nawet na listę weszło "Automatic" Icon_smile
24.12.2012 12:17 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 15,674
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 3
Post: #35
RE: Antycypowani 2013
Po to, byś nie zapomniał Icon_lol

Pan Kiełbasa Plebs.
24.12.2012 01:15 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #36
RE: Antycypowani 2013
Ja nigdy nie pamiętałem, więc trudno bym zapomniał ;] Ale dobrze, skończmy bezproduktywną dyskusję - za chwilę kolejne dwie pozycje. A finałowa dwójka gdzieś między kolacją, prezentami, świątecznym filmem i Pasterką Icon_smile

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2012 02:08 PM przez saferłel.)
24.12.2012 02:07 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #37
RE: Antycypowani 2013
4. Chvrches

[Obrazek: chvrches.jpg]

Kto gra?
Połączenie rutyny i młodości – szkocka grupa Chvrches, znana wcześniej jako Churches (przez "u" - jakby ktoś nie zauważył). Tworzą ją trzy osoby w tym Iain Cook, członek takich ekip jak Aereogramme czy The Unwinding Hours, które cieszą się/cieszyły sporą popularnością w kręgach fanów muzyki niezależnej i gitarowej. Dokooptował on do składu Martina Doherty’ego (The Twilight Sad) oraz wokalistkę Lauren Mayberry, tworząc w ten sposób zespół dający nadzieję Szkocji na poważnego reprezentanta sceny electropopowej z dużymi szansami nawet na komercyjny sukces. Grupa istnieje od 2011 roku, jednak jej pierwsze nagrania ("Lies" i "The Mother We Share") pojawiły się dopiero tego lata. Ja osobiście poznałem ich w bardzo przypadkowych okolicznościach, bowiem gdyby pewien roztrzepany fan nie wrzucił wątku z ich udziałem do złego subforum na oficjalnej witrynie Pet Shop Boys, to pewnie zamiast promować Chvrches byłbym dzisiaj jedynie ich szeregowym konsumentem.

Co gra?

Pobawmy się konwencjami. Chvrches grają...gotycki electropop. Silnie stąpający po ziemi, wyraźnie zarysowany, korzystający z dobrodziejstw techniki sprzed kilkudziesięciu lat, dzięki czemu brzmienie obu singli nabiera stosownych kształtów, ostrości i wyrazistości. Słuchając uważnie można łatwo wychwycić charakterystyczne pomysły oraz motywy, jakie np. wspomniane Pet Shop Boys stosowało w swoim repertuarze w latach 80. Nie ma tu miejsca na nadmierną przestrzeń czy malownicze solówki. Utwory są ściśle "skompresowane" i konkretne w treści. Po kątach zostały też rozmieszczone witch house’owe ozdobniki, co doskonale słychać w moście do "Lies" czy intro "The Mother We Share".

Co grać?
Wybór jeszcze mniejszy niż zwykle – tylko dwie piosenki. Pozostaje więc cierpliwie wyczekiwanie lub sięgnięcie po materiał "na żywo". Przyznam, że miałem lekkie wątpliwości czy na podstawie dwóch singli nominować zespół (i to tak wysoko) do "Antycypowanych", ale perspektywy są tak obiecujące...

soundcloud


3. Peace

[Obrazek: 2012Peace02PR270212.jpg]


Kto gra?


Ciężko być aktywnym uczestnikiem dyskusji na mycharts.pl/sebastos.pl i nie wiedzieć kto kryje się za pełną utopijnych nadziei nazwą Peace. Niektórzy z inwigilujących sieć poszukiwaczy talentów wyłowili ten pochodzący z Birmingham kwartet jeszcze w 2011 roku, lecz szersze zainteresowanie zespołem wzbudziły dopiero ich pierwsze profesjonalne nagrania rzucone do sklepiku wytwórni Deadly People Reordings (pozdrowienia dla Caroulsels!) na przełomie marca/kwietnia. Opublikowany wtedy singiel "Follow Baby" stanowił przekąskę z górnej półki przed EP-ką "Delicious" – jednym z czołowych wydawnictw mijającego roku w swojej kategorii. Peace oficjalnie otrzymali misję wyprowadzenia indie rocka z kryzysu.

Co gra?


Właśnie, co gra? Obracamy się oczywiście w kanonie brytyjskiego rocka rozproszonego w różnych konwencjach, przemieszanego z alternatywnym popem i rozcieńczonego z odrobiną funkowych dopalaczy. Wspaniałe w Peace jest to, że nagrali kilka – nie boję się tego otwarcie przyznać – znakomitych kawałków, ale nie zaprzestali szukać tej jednej właściwej drogi – a może nie mają nawet takich intencji? Modelowym przykładem niech będzie EP "Delicious", na którym neo-psychodeliczny "Ocean’s Eye" (echa Pink Floyd niech nikogo nie zdziwią) płynnie wpada w karaibski "Bloodshake", który z kolei ma strefę Schengen z na wpół akustycznym "California Daze" (Beach Boys). Na końcu, żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę, ukryty został kawałek "1998’ – rozbudowana, ponad dziesięciominutowa art-suita o nieco post-rockowym posmaku. Ambicjonalne, ale w granicach rozsądku. Ja najłatwiej kojarzę Peace z grupą Mansun, która w czasach swojej świetności też wymykała się bocznymi drzwiami ze świata britpopu, też miała ten przysłowiowy, oklepany talent. Inaczej bowiem niż talentem nie wytłumaczę drastycznej różnicy jakościowej między Peace oraz dziesiątkami podobnych im formacji. Mają to "coś", co powinno pozwolić im rozbłysnąć w nadchodzących miesiącach.

Co grać?

Jesteśmy już w tej strefie rankingu, że nie ma sensu bawić się w szczegółowe i precyzyjne naprowadzanie na poszczególne piosenki. Bierzcie się śmiało za całą EP-kę "Delicious", przypomnijcie sobie hałaśliwe "Follow Baby" i nie pomińcie najnowszego singla "Wraith".

soundcloud

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2012 02:29 PM przez saferłel.)
24.12.2012 02:29 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
furbul Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,449
Dołączył: Dec 2008
Reputacja: 4
Post: #38
RE: Antycypowani 2013
Chvrches! Icon_biggrin

Stawiam na Savages. Na drugim Apple Pie Icon_wink

Feelings. Flashcards.
Fake knife. Real ketchup.
Cardboard. Cutthroats.
24.12.2012 03:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #39
RE: Antycypowani 2013
michal91d napisał(a):Jak dodadzą trochę melodii może coś z tego będzie
shoegaze bez melodii nie jest shoegazem Icon_wink

michal91d napisał(a):Ale w tych kręgach bardziej podoba mi się Findlay
Zapomniałem ich przesłuchać w ogóle, ale też zbyt rzadko je gdziekolwiek widywałem, aby mogły mi się utrwalić w głowie. Zresztą to nieważne. Myślę, że na mycharts powinniśmy (i nie piszę tego w liczbie mnogiej przez przypadek, ale też nie wskazuję tylko na Ciebie i mnie, zachęcam innych) założyć jakiś wątek, gdzie można by postować i prezentować takie młode, świeże ekipy. Czemu do tej pory takie coś nie istnieje?

michal91d napisał(a):kobiecy zespół, kolejny. Mówisz, że to do gitarowych kobiet będzie należał ten rok? Ja wątpię, ale przekonamy się w ciągu kilku nadchodzących miesięcy
Po prostu sobie tego życzę Icon_smile Tak jak w przypadku każdej dobrej dziewczęcej kapeli. Nie sądzę, żeby SeaWitches miały szansę szybko stać się popularne - chyba, że na naszym forum.

michal91d napisał(a):myślisz, że wydadzą ten album w 2013 roku?
Tak jak wspomniałem wyżej - album już ma nawet tytuł. Niedługo wychodzi.

michal91d napisał(a):tutaj puszczam oko i się nie wypowiadam. Icon_smile
I tak wszyscy wiedzą, że będą w Twoim top 3 również. Postuj już swoje typy i nie zwlekaj. Raz, dwa! Icon_wink

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
24.12.2012 11:54 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #40
RE: Antycypowani 2013
2. The History Of Apple Pie

[Obrazek: applem.jpg]

Kto gra?

The History Of Apple Pie. Piątka dzieciaków z Londynu, które chwyciły do rąk gitary i postanowiły pobawić się w swoich idoli. Nie wiadomo czy planowali robić to na serio, ale wyszło świetnie. Historia jabłecznika (czy tam innej szarlotki) zaczyna się od nagrania "You’re So Cool" z 2011 roku, które szybko zostało podchwycone przez znaczące portale muzyczne jako zapowiedź ciekawej reinkarnacji kilku czołowych alt-kapel początku i środka lat 90. Przypuszczenia krytyków potwierdziły następne nagrania, powoli przygotowujące świeżo upieczonych fanów zespołu na nadejście debiutanckiego LP. I stało się. Album "Out of View" trafi do sklepów 28 stycznia 2013 roku, dwa dni po moich urodzinach, dzień po wydaniu kultowej płyty "Spooky" grupy Lush.

Co gra?

Otóż to. Nie bez przyczyny wspominam o albumie "Spooky" będącym dla mnie jedną z kilku podstawowych definicji shoegaze’u oraz stylistyki "noise". The History of Apple Pie od początku wyglądali mi na takich, którzy w swojej kolekcji mają co najmniej po kilka wydań tego znakomitego dzieła (a także rzeczy od Swirlies czy Yo La Tengo). Pierwsze naturalne skojarzenie dotyczy oczywiście cech typowo fizycznych. Mamy bowiem do czynienia z grupą, gdzie na wokalu zatrudniona jest prześmieszna/przesympatyczna/przesłodka dziewczyna o japońskich korzeniach, Stephenie Min, która automatycznie przywodzi na myśl frontwoman Lush, Miki Berenyi. Podobna maniera wokalna, podobny repertuar i przede wszystkim podobnie CZADOWA muzyka. Szarlotki dysponują potężnym kopnięciem, które pierwotnie objawiło się na singlu "Mallory" – trzyminutowym, rozedrganym licznymi przesterami i "walls of sound" sweeperze. Nie inaczej grupę reprezentował kolejny premierowy track, "Do It Wrong", chyba najbardziej zbliżony do dokonań Lush, ze świetnym kwazi-gwizdanym zaśpiewem i gitarowym obłożeniem. Wisienką na torcie – przynajmniej do czasu wydania LP – jest najnowszy promotor "Out of View", "Glitch". Znów ostre, hałaśliwie, a ja zastanawiam się jak to jest możliwe, że taka muzyka nie gości w radiostacjach? Cieszy mnie natomiast, że grupa ma już wyrobioną markę wśród dziennikarzy (dostrzegł ich w końcu pitchfork), więc liczę na poważne i profesjonalne potraktowanie debiutanckiej płyty. Ważne, żeby było o nich głośno. The History of Apple Pie to najlepszy zespół "Antycypowanych" z punktu widzenia dotychczas opublikowanego materiału oraz jego jakości. O tym dlaczego zajął "tylko" drugie miejsce napiszę przy okazji przedstawienia lidera.

Co grać?


Wszystko!

soundcloud


1. Savages

[Obrazek: F1000030-e1349270455948.jpg]

Kto gra?
Grany jest zespół, który stał się sławny jeszcze przed wydaniem jakiejkolwiek piosenki w wersji studyjnej. Od początku 2012 roku szał na punkcie Savages jest wszechobecny. Ich koncerty przyciągają tłumy widzów zahipnotyzowanych mroczną aurą wokół zespołu, ekspresyjną postawą wokalistki Jehnny Bett, oraz dziką (nazwa kwartetu nie jest przypadkiem) i surową warstwą muzyczno-tekstową. Savages znalazły się nagle na szczycie piramidy potrzeb słuchaczy alternatywy, przekraczając bezpieczną linię oddzielającą dotychczas żeńskiego rocka w klimacie chociażby przytaczanych w tym podsumowaniu Pins od jego jeszcze mocniej wykrzyczanej i bardziej agresywnej formy. I odnoszę się w tym momencie raczej do scent brytyjskiej, ponieważ w Stanach mieliśmy/mamy kilka kapel skupionych pod szyldem "riot grrrl" oraz kobiecego hardcore-punku). Z obowiązku wspomnę jeszcze o dobrej informacji ze studia – Savages kończą pracę na debiutanckim LP, którego producentem będzie Rodaidh McDonald (The xx, The Horrors, Bobby Womack).

Co gra?

Prawdopodobnie post-punk przesiany przez sito różnych sub-stylistyk. Bardzo wyraźnie słychać, że twórczość Savages jest nie tyle inspirowana przez lata 80. i kapele pokroju Joy Division, Gang of Four czy Magazine, co raczej jest tą muzyką sama w sobie. Dotychczas dostępne kompozycje emanują chłodem, są zagrane precyzyjnie, w niezwykle przemyślany sposób. To nie jest chaotyczne i bezmyślne granie licealnych amatorów, chociaż punkowym piosenkom Savages nie można odmówić pewnej nerwowości i wewnętrznego rozstrojenia. Atmosfera "grozy" przełomu lat 70./80. została przekalkowana z dbałością o najmniejsze detale, co dla mnie oznacza po prostu udany revival i szansę na ciekawy ruch na scenie muzyki gitarowej w Zjednoczonym Królestwie. Savages są moim numerem jeden w zestawie antycypowanych, jednak nie spodziewam się – i jest to chyba zrozumiałe – sukcesu w plebiscycie BBC. Moim zdaniem zespół będzie atakował z drugiego szeregu, ale może wyrobić sobie naprawdę mocną markę. Savages wróżę wielki sukces lub spektakularną porażkę. Wydaje się, że popadnięcie w przeciętność, ulokowanie się gdzieś "pomiędzy" mogłoby okazać się najgorszym z możliwych rozwiązań. I jeszcze na koniec powody, dla których Savages wyprzedziły w rankingu History - są co najmniej trzy:

1) ciekawsza baza gatunkowa (sięganie głębiej w przeszłość)
2) atmosfera wokół grupy, więcej znaków zapytania niż w przypadku History
3) fakt, że widziałem już je na żywo

Co grać?

Wybór jest "ściśle limitowany". Dostępny singiel "Husbands/Flying to Berlin" to jedyne dwie ukończone w studio piosenki Savages. Odważni mogą zdecydować się na odsłuch wydanej niedawno EP-ki live "I Am Here" – swoją drogą fakt, że taka pozycja funkcjonuje już w dyskografii grupy świadczy o ich koncertowej sile i pewności co do własnych umiejętności. Ja jednak wolę oceniać materiał na żywo z perspektywy znajomości skończonych kawałków.

soundcloud

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
25.12.2012 12:10 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości