Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd
Unregistered

 
Post: #21
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(08.08.2011 07:55 PM)Rincewind napisał(a):  podejrzewam, że w pierwszej 50-tce znajdę jeszcze kilka lepszych.
A ja jestem tego pewien Icon_smile
09.08.2011 01:18 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #22
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Miejsce 50

Myśli Rozczochrane Wiatrem Zapisane – Góry moje w nieskończoność zaklęte

punkty - 445
najwyższe miejsce - 5
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 3 - 13 - 14 - 18 - 23 - 24 - 29 - 32 - 36 - 42 - 46 - 43 - 39 - 35 - 29 – 19

Pierwszy z dwóch utworów MRWZ jakie trafiły na moją listę. Tylko dwa, ale za to oba są w pierwszej 50-tce podsumowania. „Góry moje w nieskończoność zaklęte” pojawiły się na miszmaszu jako drugi utwór i tak też skończyły.


********************************************************


Miejsce 49

Patrycja Markowska – Księżycowy

punkty - 447
najwyższe miejsce - 7
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 8 - 19 - 24 - 25 - 30 - 34 - 35 - 38 - 44 - 44 - 39 - 32 - 25 - 22 - 17 – 11

Pierwszy raz w setce pojawia się Patrycja Markowska. Utwór „Księżycowy” to niby prosty przeboik ale Patrycja potrafi dodać swojego rockowego pazurka. Poznałem go i wprowadziłem na listę 5 miesięcy przed płytą, co nie wpłynęło pozytywnie na wyniki Patrycji wśród wykonawców, bo wyniki „Księżycowego” poszły w las. Bardzo rzadko decyduje się wprowadzać na listę single przed albumami, ale jak to pamiętam zadecydowało to że premiera płyty była zapowiadana kilka miesięcy później. W sumie z płyty „Patrycja Markowska” na miszmaszu znalazły się 4 utwory, ale Patrycja pojawiła się w 5 utworach (co śledzący moją listę i nie tylko, wiedzą doskonale). Poza setką podsumowania jest tylko jeden utwór Patrycji: „Forfifi” zdobył 224 pkt i zajmuje 120 miejsce.
„Księżycowy” to także jeden z utworów, który miałem radość słyszeć na żywo.


********************************************************


Miejsce 48

Myśli Rozczochrane Wiatrem Zapisane – Za przełęczą

punkty - 450
najwyższe miejsce - 6
tygodni na liście - 14
historia punktowania utworu - 12 - 26 - 30 - 34 - 35 - 35 - 38 - 39 - 41 - 45 - 41 - 35 - 26 – 13

I prawie zaraz po pierwszym, drugi i ostatni utwór MRWZ w podsumowaniu. Ten pojawił się na mej liście jako pierwszy i jako taki skończył. Powinien dotrzeć wyżej niż na 6-te, ale konkurencja mu nie pozwoliła. Co ciekawe „Za przełęczą” był na liście dwa tygodnie krócej i dotarł najwyżej o oczko niżej niż „Góry...”, ale punktów zdobył 5 więcej i w podsumowaniu o 2 oczka wyżej (dodam że taka kolejność utworów MRWZ mi odpowiada).


********************************************************

Miejsce 47

Tom Petty And The Heartbreakers - Good enough

punkty - 455
najwyższe miejsce - 6
tygodni na liście – 16
historia punktowania utworu - 3 - 8 - 12 - 20 - 25 - 32 - 35 - 42 - 43 - 44 - 45 - 42 - 37 - 31 - 23 – 13

Kolejny potencjalny numer jeden na mojej liście skończył najwyżej na 6-tym przez silną i bezwzględną konkurencję. To pierwszy i jedyny utwór Toma w setce podsumowania. Zdecydowany lider na płycie „Mojo”, o której będzie oczywiście przy okazji odliczania albumów. Z niej na listę trafiły 3 utwory. Poza setką są:
„I should have known it” które zdobyło 26 pkt i zajmuje 208 miejsce
„Don’t pull me over” które zdobyło 78 pkt i zajmuje 178 miejsce


********************************************************

Miejsce 46

Anathema – Everything

punkty - 460
najwyższe miejsce - 5
tygodni na liście - 15
historia punktowania utworu - 1 - 19 - 26 - 31 - 32 - 35 - 40 - 42 - 45 - 46 - 41 - 36 - 31 - 22 – 13

Pierwszy z setce utwór Anathemy. Jeden z aż ośmiu utworów z płyty „We’re Here Because We’re Here” jakie trafiły na miszmasz. Poza setką są tylko dwa:
„Summernight horizon” które zdobyło 220 pkt i zajmuje 123 miejsce
„Thin air” które zdobyło 238 pkt i zajmuje 104 miejsce
Wszystkie te utwory były zagrane na koncercie na którym byłem i rozkosz miałem.
Anathema jak łatwo policzyć będzie jeszcze miała 5 utworów wyżej, ale to nic dziwnego bo to jeden z dwóch największych wygranych w pierwszym roku miszmaszu.
09.08.2011 01:28 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Rincewind Niedostępny
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 1,600
Dołączył: Sep 2010
Reputacja: 3
Post: #23
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Z tej piątki zdecydowanie Anathema, mimo że taka uładzona.
09.08.2011 08:55 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #24
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(09.08.2011 08:55 PM)Rincewind napisał(a):  Z tej piątki zdecydowanie Anathema, mimo że taka uładzona.
W tym utworze ? czy jak wielu wieloletnim fanom klątwy również płyta nie za bardzo Ci podeszła ?
Bo ja to oblicze Anathemy bardzo lubię, a początków ich kariery nie dzierżę Icon_wink2

A w następnej piątce (mam nadzieję w tym tygodniu) coś co spowoduje że napiszesz: "najlepsze dotychczas" Icon_wink2
11.08.2011 04:12 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Rincewind Niedostępny
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 1,600
Dołączył: Sep 2010
Reputacja: 3
Post: #25
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd napisał(a):W tym utworze ? czy jak wielu wieloletnim fanom klątwy również płyta nie za bardzo Ci podeszła ?
Przyznam szczerze, że po tym utworze nawet nie miałem zamiaru sięgać po album. No i nie sięgnąłem. Teraz Anathema przygotowuje nową płytę, a w zasadzie taką kompilację utworów z różnych wcześniejszych płyt w aranżacjach z udziałem orkiestry. W jednym kawałku ma gościnnie wystąpić Anneke van Giersbergen. Zawsze lubiłem (szczególnie te udane) próby łączenia rocka z orkiestrą symfoniczną, więc mam pewne oczekiwania co do tego albumu. Premiera zapowiadana na 5 września.
12.08.2011 12:52 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #26
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(12.08.2011 12:52 PM)Rincewind napisał(a):  Przyznam szczerze, że po tym utworze nawet nie miałem zamiaru sięgać po album. No i nie sięgnąłem.
A szkoda, dla mnie to jedna z najważniejszych płyt 2010. Ale jeszcze będzie 5 lepszych kawałków, więc będę miał okazję Cię przekonać by po album sięgnąć.

(12.08.2011 12:52 PM)Rincewind napisał(a):  Teraz Anathema przygotowuje nową płytę, a w zasadzie taką kompilację utworów z różnych wcześniejszych płyt w aranżacjach z udziałem orkiestry. W jednym kawałku ma gościnnie wystąpić Anneke van Giersbergen. Zawsze lubiłem (szczególnie te udane) próby łączenia rocka z orkiestrą symfoniczną, więc mam pewne oczekiwania co do tego albumu. Premiera zapowiadana na 5 września.
Z Anneke, no proszę wspólna trasa daje efekty Icon_smile
O koncercie (również Anneke) możesz przeczytać tutaj: http://www.mycharts.pl/showthread.php?tid=9458
13.08.2011 01:16 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #27
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Miejsce 45

Air Supply – Until

punkty - 463
najwyższe miejsce – 3
tygodni na podium - 1
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 2 - 8 - 12 - 19 - 24 - 26 - 36 - 38 - 41 - 47 - 48 - 43 - 38 - 32 - 30 – 19

Drugi i ostatni utwór Air Supply z płyty, o której wspominałem przy okazji miejsca 52. Piękny „Until” mógł być spokojnie moim numerem jeden, ale dotarł tylko do 3 mejsca.

Hhhhhmmmmm ......, miało być później przy innych pozycjach, ale nie mogę się powstrzymać.
Historia dotyczy wersji płytowej utworu „Until” , trwającej 3’17.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna delikatny fortepian, ale to nie żadne intro czy pojedyńcze dźwięki, tylko od razu wygrywana na klawiszowcu melodia. Tak jest że w tym utworze długich fragmentów nie ma, a emocje skondensowane są w tych trzech minutach z małym hakiem. Dlatego rychło po starcie wchodzi wokal (w 23 sek.), a niedługo potem skrzypek (w 43 sek.). Refren śpiewany jest przez wokalistę to głośniej i wyżej, to ciszej i niżej. I już w 1’43 zaczyna się środkowy instrumentalny fragment z dominacją fortepianu, który trwa ledwie 20 sekund. Ponownie wchodzi wokal w drugiej części, a od 2’24 to już finałowe uniesienie wokalisty. W 3 minucie zaczyna się wyciszenie, w którym instrumenty same się chowają. Ostatni schodzi ze sceny fortepian poprzez pojedyńcze, zanikające dźwięki.


********************************************************

Miejsce 44

Iron Maiden – When the wild wind blows

punkty - 470
najwyższe miejsce - 6
tygodni na liście - 15
historia punktowania utworu - 8 - 20 - 28 - 29 - 31 - 36 - 41 - 42 - 43 - 44 - 45 - 40 - 33 - 23 - 7

Jedyny utwór Iron Maiden z płyty „The Final Frontier” na miszmaszu. To tak dziwne, że aż w to uwierzyć mi trudno, że takie decyzje podejmowałem. Przy płycie więcej napisze o tym zjawisku, bo płyta oczywiście w top-50 będzie. „When the wild wind blows” dotarło tylko do 6-tego miejsca, co jest kolejnym dziwnym zjawiskiem, ale tutaj wszystko wyjaśnia fakt, że Ironi trafili na epidemię klątw, której po prostu ulegli.

Historia dotyczy wersji płytowej utworu „When the wild wind blows” , trwającej 11’01.
Rzecz dzieje się w 3 aktach.
Pierwszy akt.
Na początku był wiatr, ... no w każdym razie na początku tego utworu jest, co nie może dziwić w kontekście tytułu. Instrumenty wchodzą jednak już w 19 sek. z klasycznym Ironowskim brzmieniem gitary, rozpoznawanym od razu. Wkrótce dołącza również Bruce śpiewając bardzo łagodnie. Cały pierwszy akt jest wyjątkowo spokojny, cichy i łagodny, a w tle ciągle duje wiatr, którego dobrze słychać.
Drugi akt.
Zaczyna się w 2’16 przyśpieszeniem. Dołącza perkusja i kolejne gitary i jest już prawdziwie rockowo. Bruce śpiewa już głośniej, swoją charakterystyczną barwą. Potem w 3’41 zmiana rytmu i robi się hard rockowo za sprawą sekcji, która staje się cięższa, potężniejsza i bardziej uwypuklona. Potem od 4’44 następuje wspaniała część instrumentalna z popisami na gitarach i soczystą sekcją. Prawdziwie cudowny gitarowy koktajl z otaczającą sekcją, której niedostrzec nie sposób. Sekcja nie raz wychodzi na pierwszy plan, gdy chowają się gitary solowe. Tak też jest w kolejnym fragmencie (od 6’44) gdy za mikrofon wraca Bruce. Potem (8’41) powrót gitar solowych i powrót także do głównego rytmu, który zwiastuje koniec tego aktu.
Trzeci akt.
Zaczyna się w 9’33. To powrót do motywu z aktu pierwszego. Wiatr, a na jego tle gitara i wokal. To takie zamknięcie klamrą całego utworu.
Rzecz rozbiłem na trzy akty, ale właściwie powinno być: prolog, część właściwa i epilog.
I taka pysznotka nie dotarła u mnie do podium O_O . No cóż, bywa i tak. Po latach może się okazać, że ten utwór bardzo cenię.


********************************************************

Miejsce 43

Brendan Perry – Utopia

punkty - 476
najwyższe miejsce - 4
tygodni na liście - 15
historia punktowania utworu - 6 - 10 - 24 - 30 - 34 - 34 - 37 - 38 - 40 - 44 - 47 - 44 - 40 - 31 – 17

Brendan Perry po raz pierwszy. To zarazem ostatni utwór Brendana Perry w podsumowaniu .......... który nie dotarł do szczytu miszmaszu Icon_wink2 . Jeden z sześciu utworów z płyty „Ark”, który pojawił się na mojej liście i jako się rzekło jedyny, który nie zaznał tronu na liście mniejszych form. Średnia, którą chyba trudno będzie pobić. „Utopia” debiutowała 5 tygodni później niż pierwsza piątka z płyty i już ich sukcesów nie powtórzyła, ale o podium się otarła. To spokojnie powinien być mój numer jeden, ale jak patrzę jakie tuzy wtedy wchodziły na tron miszmasza, to rozumiem taki stan rzeczy.

Historia dotyczy wersji płytowej utworu „Utopia” , trwającej 5’55.
Rzecz dzieje się w 2 aktach.
Pierwszy akt.
Na początku dominują brzmienie instrumentów perkusyjnych i charakterystyczny, mroczny dźwięk instrumentu klawiszowego. Wkrótce jednak dołącza wokal Brendana potęgujący ten wspaniały nastrój. Brendan śpiewa świetnie swoim niepowtarzalnym głosem, rozpływając się w końcowej części wersu aż do ledwie słyszalnej lub w ogóle nie dającej się usłyszeć końcówki ostatniego wyrazu. W tym fragmencie głos Brendana dominuje, a w tle ciągle brzmienia które rozpoczęły utwór. W 1’20 krótki, ale niezwykle ujmujący fragment instrumentalny, gdzie na pierwszy plan wychodzi odgłos przypominający smyczki i wkrótce powrót do drugiej zwrotki śpiewanej, która kończy akt pierwszy.
Drugi akt.
Rozpoczyna się w 2’55 zmianą rytmu i uwypuklonym brzmieniem smyczków. Ale już po dwudziestu paru sekundach powraca wokal. W tej części Brendan śpiewa inaczej, mocniej i bardziej używając przepony. Jednak po kolejnych trzydziestu paru sekundach wraca do sposobu śpiewania z pierwszego aktu. W 5’00 następuje ten sam moment, który zakończył akt pierwszy. Jest to wprowadzenie do niespełna minutowego finału utworu. Znowu na pierwszy plan wybijają się dźwięki smyków i później towarzyszą głosowi Brendana aż do wyciszonego końca.
Świetny utwór i wspaniale wpisuje się w ten doskonały album, ale jako wykrojona całość poradził sobie na miszmaszu gorzej niż „wielka piątka”, ale o niej później, znacznie później Icon_smile2 .

********************************************************

Miejsce 42

Szymon Wydra & Carpe Diem – Wyspa

punkty - 480
najwyższe miejsce - 4
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 2 - 4 - 7 - 18 - 21 - 31 - 35 - 39 - 40 - 42 - 42 - 45 - 46 - 47 - 40 – 21

Najwyżej notowany utwór Szymona Wydry & Carpe Diem. Wielka szkoda że nie dotarł do szczytu, ale znowu jaką miał konkurencję, same giganty pierwszego roku mojej listy (nie pisze jacy bo oni będą znacznie wyżej w tym podsumowaniu – super ciekawi tego faktu mogą zajrzeć do miszmaszów 29-33). Wtedy wyczynem nie lada było wejście do dziesiątki. Jeden z dwóch filarów na bardzo dobrej płycie „Powołanie” (drugi był na m.57).

Historia dotyczy wersji płytowej utworu „Wyspa” , trwającej 6’40.
Rzecz dzieje się w trzech aktach.
Pierwszy akt.
Rozpoczyna się wyeksponowanymi dźwiękami fortepianu w wolnym rytmie i delikatnymi uderzeniami w klawisze. Wkrótce dołączają równie delikatne perkusja i kolejny klawiszowiec, a potem wokal. Głos traktuje w większości wypadków jako kolejny instrument w orkiestrze, ale przy polskich utworach tekst się sam zapamiętuje. A tutaj na początku jest wiele kryjący tekst: „zrozumienie znów jak kot, wszędzie jest gdzie, nie potrzeba go”. Tutaj smyczki dają głos, ale wciąż dominuje dźwięk fortepianu w spokojnie płynącej melodii. W 2’40 zaczyna się lekkie przyśpieszenie, w którym biorą udział wokal, fortepian i smyki, zwiastując nadejście aktu drugiego.
Drugi akt.
Zaczyna się w 2’57. Tempo wyraźnie szybsze od aktu pierwszego, wyeksponowana perkusja i przede wszystkim pojawia się gitara z brzmieniem chropowatym nadając utworowi rockowego smaczku, mimo że to tylko kilka szarpnięć struny. Jest również wokal, a w tle, jakby z przedpokoju dobiega dźwięk smyka. Bardzo mi się podoba tutaj pomysł na takie brzmienie gitary w takim utworze, ale ja rocka kocham od maleńkości więc takie rzeczy zawsze będą mnie zwilżać. Przez cały drugi akt gitara właśnie tak pracuje i gdy wydaje się, że utwór będzie się wyciszał i dobiegnie końca, następuje akt trzeci.
Trzeci akt.
Zaczyna się w 4’38 od zmiany wokalu. Teraz Szymon śpiewa głośniej i emocjonalnie, falując w pewnych momentach (np. w „da los”, „dobrze wiesz”, „ale wróć”). Regularny tekst kończy się też optymistycznie: „jeśli czas nie odmieni mnie, z Tobą tu chce zestarzeć się, ufam że moja wyspa to nasz dom”. Potem już wyciszenie końcowe z powtarzanymi słowami: „nasz dom” i falującymi dźwiękami klawiszy w roli głównej.


********************************************************

Miejsce 41

Patrycja Markowska – Modlitwa

punkty - 482
najwyższe miejsce – 3
tygodni na podium - 1
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 9 - 13 - 20 - 24 - 28 - 32 - 33 - 37 - 46 - 47 - 48 - 45 - 40 - 31 - 20 – 9

Drugi raz w tej dyszce Patrycja Markowska. Tym razem utwór niezwykły jak na miszmasz bo przeróbka. Patrycja umieściła go na swej ostatniej płycie jako bonus i bardzo dobrze że tak zrobiła, bo ostatnio zapanowała paskudna moda na zapychanie podstawowego materiału na płycie „coverowiczami”. „Modlitwa” była na miszmaszu o mały krok od szczytu, a działo się to w okresie dominacji polskich utworów na mojej liście (not.37).

Historia dotyczy wersji płytowej utworu „Modlitwa” , trwającej 6’00.
Rzecz dzieje się w trzech aktach.
Pierwszy akt.
Rozpoczyna się od jednostajnego dźwięku klawiszowca, ale już w 0’14 pojawia się głos Patrycji. Na początku śpiewa łagodnie swoim charakterystycznym głosem, a później mocniej. W tle napięcie buduje klawiszowiec. W 1’10 wchodzi perkusja i gitara. Utwór wyraźnie nabiera powoli na bogactwie brzmienia, ale najwspanialsze dopiero przed słuchaczem.
Drugi akt.
Rozpoczyna się w 2’34 poprzez fantastyczne wejście chórków, ale również pojawia się ostrzejsze, rockowe brzmienie gitary i smyczki. W tym momencie jest już wspaniale. Gdy milkną chórki, kolejną zwrotkę zaczyna Patrycja z towarzyszeniem uwypuklonych smyczków i sekcji rytmicznej. Cała orkiestra jak rozpędzona maszyna dochodzi do punktu kulminacyjnego utworu. Szaleją różne rodzaje smyków, chórek wturuje Patrycji. Ten fragment mógł być dłuższy, oj mógłby.
Trzeci akt.
Rozpoczyna się w 3’50 znacznym i gwałtownym wyciszeniem. Klimat przypomina pierwszy akt. Znikają chórki i większość instrumentów. Zostaje wokal Patrycji, klawiszowiec i gitara akustyczna. W 4’49 wchodzi perkusja w spokojnym rytmie i zaczyna się już finałowe zakończenie utworu. Biorą w nim udział klawisze i perkusja, która stopniowo oddala się i zanika. To samo na koniec robią klawisze, które w samej końcówce zostają same.

Świetna przeróbka i interpretacja. Dlatego bardzo dobry wynik tego utworu na miszmaszu.
O Patrycji będzie jeszcze oczywiście w tym podsumowaniu, ale już teraz mogę napisać, że rozwija się a wraz z nią muzycy jej towarzyszący prawidłowo. Oby jak najwięcej rockowych klimatów na jej płytach.
Tego utworu nie było na koncercie Patrycji, więc na żywo go nie słyszałem, ale nawet gdyby był, zupełnie by nie pasował do występu, który był rock’n’rollowy.


********************************************************

Dobiegła końca piąta dziesiątka podsumowana utworów. Pozycje 40 i 41 rozdziela także inna, bardzo ważna granica. Otóż wyżej będą tylko utwory które docierały na tron mniejszych form miszmasza. Zostało zatem 40 numerów jeden.
17.08.2011 05:31 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 19,209
Dołączył: May 2008
Reputacja: 8
Post: #28
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Jakie szczegółowe opisy :o Ja nie tylko bym nie umiał tak skrupulatnie zebrać i spisać myśli, ale przede wszystkim by mi się nie chciało o_O
Nie spodziewałem się, że Ciebie też trafiła mania na Rozczochrane Wiatrem :o
Obiecuję posłuchać coś więcej i skonfrontować moje odczucia z Twoimi opisami, bo niestety niewiele znam, a mój internet obecnie jest mało elastyczny i każde spotkanie z youtubem poprzedzone jest wieloma minutami oczekiwania Icon_smile
Słuchałem na pewno tego Brandona, bo utwór kojarzę po tytule. Podobnie z Tomem. Ale że żadna z płyt mnie nie powaliła, to nie wgłębiałem się w nie specjalnie.

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
18.08.2011 04:46 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,409
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #29
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
aaktt napisał(a):Jakie szczegółowe opisy :o Ja nie tylko bym nie umiał tak skrupulatnie zebrać i spisać myśli, ale przede wszystkim by mi się nie chciało o_O
to tak jak ja Icon_smile2.
respect!

faktycznie dziwne, że Ironi tylko jeden kawałek z płyty umieścili! Icon_surprised
19.08.2011 10:48 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #30
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(18.08.2011 04:46 PM)aaktt napisał(a):  Jakie szczegółowe opisy :o Ja nie tylko bym nie umiał tak skrupulatnie zebrać i spisać myśli, ale przede wszystkim by mi się nie chciało o_O
Ja tak bardzo lubię po kilku miesiącach podejść do muzyki. Już spisywałem kiedyś coś takiego i fajnie się to czyta po latach Icon_wink2 Postanowiłem wrócić więc do swoich dawnych nawyków - podobno tak się dzieje na starość Icon_lol

(18.08.2011 04:46 PM)aaktt napisał(a):  Obiecuję posłuchać coś więcej i skonfrontować moje odczucia z Twoimi opisami,
O to miło Icon_smile

(18.08.2011 04:46 PM)aaktt napisał(a):  mój internet obecnie jest mało elastyczny
Ja też teraz raz na parę dni na chwile.

(18.08.2011 04:46 PM)aaktt napisał(a):  Słuchałem na pewno tego Brandona, bo utwór kojarzę po tytule.
Brendana chyba ? Icon_wink2
Jego najlepiej w całości.

(19.08.2011 10:48 AM)ku3a napisał(a):  respect!
Po prostu pasja i wielka miłość do muzyki, no i wolę opisać niż nadawać oceny liczbowe Icon_wink

(19.08.2011 10:48 AM)ku3a napisał(a):  faktycznie dziwne, że Ironi tylko jeden kawałek z płyty umieścili! Icon_surprised
Tak, to jedna z najdziwniejszych rzeczy w tym okresie.
19.08.2011 06:45 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #31
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Miejsce 40

Alanis Morissette – I remain

punkty - 486
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 14
historia punktowania utworu - 49 - 50 - 49 - 47 - 44 - 42 - 39 - 36 - 32 - 28 - 26 - 20 - 14 - 10

Jedyny utwór w 1 roku na miszmaszu Alanis Morissette, którą bardzo lubię. Utwór nie związany z płytą Alanis tylko pochodzący z filmu „Prince of Persia”.
Utwór dotarł na szczyt w notowaniu nr 2.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „I remain” , trwającej 4’56.
Rzecz dzieje się w dwóch aktach.
Pierwszy akt.
Zaczyna się od bardzo fajnego brzmienia smyczków, które wygrywają melodię przewodnią. Wkrótce jednak wchodzi wokal Alanis, który uwielbiam za jej zdolności wokalne i interpretacyjne. I już w tym początkowym cichszym fragmencie Alanis pokazuje to za co ją lubię czyli zróżnicowanie. Śpiewa delikatnie ale czasami mocniej, raz wyżej a za chwilę niżej, niektóre fragmenty wyciągając, a niektóre urywając, czasami Alanis stosuje też sztuczkę którą uwielbiam czyli jej słynne kontrolowane załamywanie się głosu. W tym fragmencie wokalnym towarzyszą jej głównie instrument perkusyjny (albo przetworzony albo elektroniczny) oraz klawisze. Trwa on do 1’58 z kilkusekundowym przerywnikiem w 1’10, w którym powracają na pierwszy plan smyczki jak na początku.
Drugi akt.
Zaczyna się w 1’59. Alanis śpiewa już całą przeponą, a towarzysząca jej orkiestra dostosowuje się stając się głośniejsza. W 2’38 następuje chwilowa zmiana rytmu śpiewu. Smyki pracują tutaj świetnie wypełniając lukę między wersami Alanis. Potem następuje wyciszenie wokalu Alanis, która już po raz ostatni w tym utworze daje odpocząć przeponie. Wyciszenie jest niemal całkowite w ~3’06 i Alanis po raz ostatni brzmi delikatnie, śpiewając cichutko, gardłowo. Tutaj towarzyszy jej tylko dźwięk klawiszy i jakieś drobne elektroniczne upiększacze. W 3’36 rozpoczyna się najlepszy fragment utworu. Alanis w całej krasie, daje popis. Wraca też oczywiście całe instrumentarium. Ostatnią część wokalną kończą wyśpiewywane kilka razy głęboko, przeponowo tytułowe słowa utworu, na pewno nie przez przypadek w towarzystwie znowu wyeksponowanych smyków. Ostatnie dwadzieściakilka sekund to finałowe wyciszenie z użycie dźwięków jak na początku i z niższymi smyczkami.

W historii bardzo dużo było o wokalu, ale ten utwór to jest bardzo dobry przykład jak wiele może znaczyć wokal. Co prawda kompozycja jest dobra, ale już instrumentalnie nic wielkiego się w tym utworze nie dzieje – tak naprawdę tylko smyki grają na strunach moich emocji. Niemal cały urok i wspaniałość utworu tkwi w wokalu Alanis. Jestem przekonany, że gdyby to zaśpiewała inna wokalistka, która nie ma takiego arsenału środków oddziaływania na słuchacza jak Alanis, ten utwór przepadłby na mojej liście.


********************************************************


Miejsce 39

Sabaton – Uprising

punkty - 505
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 2
tygodni w „10” - 7
tygodni na liście - 14
historia punktowania utworu - 17 - 32 - 39 - 42 - 46 - 47 - 49 - 50 - 47 - 43 - 37 - 28 - 19 – 9

Drugi i ostatni utwór Sabatonu w pierwszym roku miszmaszu (wcześniejszy „The final solution” był na 71 miejscu). Pochodzi z płyty „Coat Of Arms”, która nie zmieściła się w top-50, bo zdobyła 77 pkt i zajęła 55 miejsce wśród albumów. Utwór „Uprising” dotarł na szczyt w notowaniu nr 9.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Uprising” , trwającej 4’55.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczynają elektroniczne dźwięki, które wędrują od jednego kanału do drugiego i bardziej tradycyjne dźwięki klawiszy. Taka introdukcja trwa 19 sek. kiedy nagle wchodzi wokal z perkusją i gitary i już jest hardrockowo. Ten fragment kiedy cały zespół gra tworząc hardrockową orkiestrę trwa ledwie 30 sek. W 0’48 zaczyna się fragment śpiewany w nieco wolniejszym rytmie, który wybija perkusja. Wokal brzmi bardzo fajnie, chrypkowato, rockowo. Co chwilę pojawiają się bardzo fajnie brzmiące gitary, które także wprowadzają ładnie refren: „Warsaw city at war ..”. Refren kończy krótki fragment instrumentalny z gitarą na czele. Gitara także wydłużonym dźwiękiem wprowadza drugą zwrotkę. Po niej znowu fragment instrumentalny, ale dłuższy i z bardzo dobrą solówką giatrową (od 3’07). W 3’52 wchodzą chórki, które świetnie wzbogacają wymowę utworu. Na koniec trzeci raz pojawia się refren, a całość kończy instrumentalny klkunastosekundowy fragment bardzo zgrabnie zamykający nagranie.
Właśnie, bardzo zgrabny, hardrockowy przebój to najlepsze określenie tego utworu. Szybko mi się spodobał i szybko wskoczył w górne rejony miszmaszu.


********************************************************


Miejsce 38

Believe – Poor king of sun / Return

punkty - 512
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 1 - 5 - 7 - 13 - 16 - 24 - 30 - 36 - 40 - 42 - 46 - 50 - 49 - 48 - 42 - 34 - 22 - 7

Trzecie i ostatnie nagranie Believe z płyty „World Is Round”. Pozostałe dwa to:
- „World is round” na miejscu 62 (363 punkty)
- „No time inside” na miejscu 124 (219 punktów)
„Poor king of sun / Return”, podobnie zresztą jak pozostałe dwa, został zagrany na koncercie ku mojej wielkiej radości.
Utwór dotarł na szczyt w notowaniu nr 44.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Poor king of sun / Return” , trwającej 9’52.
Rzecz dzieje się w dwóch aktach.
Pierwszy akt.
Rozpoczyna się ponad minutowym wstępem na sitarze, który stwarza orientalny klimat. W 1’23 utwór nabiera tempa. Pojawiają się inne instrumenty, perkusja i gitara nadaje kołyszący rytm, który wkrótce wzmacnia również Karol Wróblewski śpiewając w tym rytmie. We fragmentach instrumentalnych w tle daje się słyszeć szept. W 3’04 rytm zostaje przerwany na 20 sekund zostaje delikatna gitara i w tle aura stworzona przez klawiszowca. Potem wracają pozostali muzycy, lecz tym razem ze skrzypkami na pierwszym planie. Skrzypki są jedną z wizytówek Believe. Urokliwe są te partie utworów z wyeksponowaną grą na tym instrumencie. W tym fragmencie znowu bardzo ciekawe wokale drugoplanowe, które wzbogacają brzmienie. W 3’45 wraca z regularnym śpiewem wokalista zespołu, tym razem już robi to nieco mocniej. Takie naprzemienne pojawianie się fragmentów wokalnych i zdominowanych przez skrzypki trwa do 5’10. Wtedy na dwadzieścia sekund liderowanie przejmuje sitar.
Drugi akt.
Zaczyna się wraz z końcem dominacji sitaru w 5’33. Zmienia się rytm i rozpoczyna go gitara elektryczna. Dodam tutaj, że w czasie koncertu Mirek Gil zmieniał gitary w czasie utworu i przerwy w grze na gitarze są wyliczone w utworach tak by zdążył to zrobić na żywo. Wracając do utworu to następuje piękna, jak to zwykle w wykonaniu Mirka, solówka na gitarze, oczywiście na tle całej orkiestry. Trwa to 40 sekund i potem wraca wokal i znowu solówka Mirka i znowu wokal Karola. Cały zespól płynie spokojnie w rytm melodii. W 7’39 kolejny ważny dla utworu i piękny moment wyjścia na czoło skrzypków. Śliczna skrzypcowa solówka trwa 50 sek. Na koncercie na którym byłem partie skrzypcowe pięknie wykonała Polka, Ania, która po koncercie obdarzyła mnie własnoręczną dedykacją Icon_smile2 . Wracając do utworu, po solówce skrzypków, rozpędzona pozostała część zespołu dalej prowadzi melodię. W tym fragmencie uwagę zwracają delikatne wyprawy perkusisty po swoich talerzach. W 9’03 rozpędzona maszyna zatrzymuje się i na planie zostaje tylko klawiszowiec, który piękne puentuje ten pyszny utwór.


********************************************************


Miejsce 37

Finaliści I Jurorzy Programu „Śpiewaj I Walcz” – Tu nasz dom

punkty - 519
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 4
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 14
historia punktowania utworu - 47 - 48 - 48 - 50 - 48 - 47 - 45 - 42 - 39 - 34 - 27 - 23 - 17 – 4

Utwór okazjonalny. Niestety okazja smutna, bo powstał by wspomóc ofiary powodzi. Wykonawca też niezwykły, bo utwór wykonali ludzie związani z programem „Śpiewaj I Walcz” nadawanym w TVP, a byli to finaliści tego programu oraz jurorzy, a wśród nich: Krystyna Prońko i Marek Kościkiewicz. Utwór skomponował Piotr Miki Mikołajczak. Teledysk do utworu był puszczany w TVP razem z apelem o pomoc dla powodzian oraz był i jest upowszechniony w internecie (można go nadal bez trudu znaleźć w sieci).
To kolejny utwór który zaczynał w pierwszym notowaniu miszmaszu od wysokiej pozycji i znalazł się w top-50 podsumowania. Utwór dotarł na szczyt w notowaniu nr 4.

Historia dotyczy wersji singlowej utworu „Tu nasz dom” , trwającej 3’17.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczyna gitara z akustycznym brzmieniem i wokale poszczególnych uczestników programu „Śpiewaj I Walcz”. Wymienne śpiewanie różnych wokalistów jest często spotykane w tego typu utworach. Jest oczywiście także perkusja i bas. W 1'11 robi się głośniej i zaczyna śpiewać cały chór. Świetnie brzmią takie chóralne śpiewy w tym utworze. W 1,40 następuje powrót do początkowego brzmienia, a potem drugi refren i znowu chórek wszystkich wokalistów. Na zakończenie jeszcze puenta wyśpiewana przez Krystynę Prońko.
To po prostu jest piękna melodia z adekwatnym aranżem. Trzy minuty z lekkm hakiem i więcej nie trzeba.


********************************************************


Miejsce 36

Red Box – Don’t let go

punkty - 521
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 2
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 4 - 8 - 13 - 25 - 33 - 35 - 37 - 44 - 47 - 50 - 49 - 47 - 42 - 37 - 33 – 17

Pierwszy utwór Red Box w tym podsumowaniu. Pochodzi z płyty „Plenty”, która nieoczekiwanie dla mnie pojawiła się po wielu latach milczenia, tego ważnego w latach 80-tych zespołu, choć niezbyt płodnego. Płyta pojawiła się nieoczekiwanie, ale jeszcze bardziej zaskakujący był dla mnie jej poziom, bardzo wysoki poziom. O niej oczywiście będzie przy okazji podsumowania albumów. W sumie jak do tej pory 5 nagrań z tej płyty zagościło na miszmaszu, ale tylko dwa pojawiają się w tym podsumowaniu, gdyż pozostałe 3 punktowały również po not.52.
Utwór „Don’t let go” dotarł na szczyt w notowaniu nr 45. Jest to zarazem najmłodszy numer jeden w tym podsumowaniu, gdyż wszystkie utwory, które później docierały na szczyt zostały przesunięte do podsumowania roku drugiego.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Don’t let go” , trwającej 3’52.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna się cichuteńko. Dopiero w 0’23 następuje pierwsze wyraźniejsze uderzenie w klawisze i wokal z tytułowymi słowami. Te minimalistyczne klawisze wraz z wokalistą, który wyraźnie akcentuje pierwszy wyraz w wersie tworzą od razu wspaniały nastrój i grają na emocjach. W 0’48 pojawia się dźwięk basu, a wokal staje się nieco głośniejszy. To jednak tylko zapowiedź tego co wydarza się w 1’14 czyli nagłej eksplozji tego do tej pory minimalistycznego w środkach wyrazu utworu. Na 30 sekund znienacka pojawia się reszta muzyków, utwór staje się głośny. Jak nagle się to stało tak i nagle ucicha. Następuje kilkunastsekundowy łącznik z drugą częścią utworu. Łącznik bardzo wyciszony, ale jest tam i klawiszowiec elektroniczny i dźwięk fortepianu i smyków. Druga zwrotka zaczyna się w 2’13. Jest ona głośniejsza od początku utworu i więcej instrumentów bierze udział, przede wszystkim perkusja, której na początku nie było. W tej sytuacji kolejna wstawka głośniejsza już nie zaskakuje tak jak po pierwszej zwrotce. Tym razem głośny refren jest nieco dłuższy od pierwszego. Po nim już tylko 20 sekundowe zakończenie instrumentalne.
Znowu krótko, znowu jednoaktowo i znowu pięknie.
26.08.2011 05:47 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Rincewind Niedostępny
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 1,600
Dołączył: Sep 2010
Reputacja: 3
Post: #32
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Ajjajaj, Utopia dopiero na 43. Niziutko. To martwi, szczególnie że wyżej utwory, którym osobiście wiele punktów bym nie dał. Ale to Twoja lista i Twój gust.
Bardzo ładnie Sabaton i Red Box.
26.08.2011 07:12 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #33
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Brendan na wyniki w 1 roku miszmasza nie ma co narzekać, ale Ty możesz Icon_mrgreen
27.08.2011 12:10 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #34
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Miejsce 35

Perfect – Dar

punkty - 524
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 4 - 6 - 12 - 22 - 31 - 38 - 39 - 43 - 48 - 50 - 49 - 45 - 42 - 36 - 29 - 21 - 9

Pierwszy utwór Perfectu z płyty „XXX” w podsumowaniu. Dwa utwory z tej płyty, która znajdzie się w podsumowaniu albumów, trafiły na miszmasz i oba zdobyły szczyt.
Utwór „Dar” dotarł na szczyt w notowaniu nr 43.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Dar” , trwającej 5’28.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna się od wstępu na różnych smyczkach trwającego 30 sekund. Potem smyki milkną i rozpoczyna się właściwa melodia. Początkowo w rytm delikatnych szarpnięć strun i wokalu. Utwór rozwija się nieśpiesznie. Dopiero w 1’12 pojawia się perkusja, a w 1’40 po raz pierwszy refren. W refrenie oczywiście gra już cały zespół i gitary brzmią rockowo. Od 3’00 podczas drugiego refrenu wyeksponowane są bardzo fajne wydłużone dźwięki gitary. Dodaje to uroku tej ładnej melodii i potęguje wrażenie.W 3’37 do rozpędzonego zespołu dołączają smyczki i wyraźnie odciskający się na sekcji fortepian. Jest wspaniale i jeszcze na dokładkę w 3’53 z cienia wyłania się gitara z solówką. Tak rozpędzona maszyna muzyczna raduje uszy słuchacza jeszcze minutę. W 4’50 następuje zwolnienie, a wręcz wyciszenie. Nie jest to jednak koniec, bo pojawia się powrót do grania z drugiej minuty utworu, wzbogacone o gitarę solową. Na sam koniec, na kilka sekund zostają same smyczki. To takie zamknięcie klamrą tego pięknego utworu.


********************************************************


Miejsce 34

Red Box – The sign

punkty - 528
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 7
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 1 - 3 - 6 - 12 - 14 - 20 - 25 - 34 - 42 - 45 - 47 - 50 - 49 - 48 - 43 - 40 - 33 - 16

Drugi utwór Red Box w tym podsumowaniu z płyty „Plenty”, o której słówko było już przy okazji miejsca 36. Pierwszy jaki wszedł na moją listę i pozostał najwyżej notowany.
Utwór „The sign” dotarł na szczyt w notowaniu nr 41.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „The sign” , trwającej 4’10.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna, co nie często jednak jest spotykane, sam wokalista wyśpiewujący tytułową frazę. Trwa to jednak króciutko i dołączają gitara, klawisze i kolejne instrumenty. W 1’30 pojawia się to co jest siłą tego utworu czyli chórki. Głosy chórków i wokalisty nakładają się, przeplatają, a wszystko to przy wtórze również wyróżniających się klawiszy i na tle sekcji. To uniesienie kończy się nagle w 1’34. Zwolnienie i wyciszenie nie trwa jednak długo i jest ciekawe aranżacyjnie, np.bardzo fajne, wyeksoponowane, choć krótkie przejście basu. Powoli też ten fragment utworu nabiera tempa i zbliża się do kolejnego uniesienia, które następuje w 3’00, z chórkami i wokalizą wokalisty. W takim uniesieniu utwór dociera do swego końca, który jest po prostu wyciszony na konsoli.
Niewątpliwie te fragmenty z nakładającymi i przeplatającymi się głosami chórków i wokalisty to siła tego utworu. Bez tego szczytu miszmaszu by nie zdobył.

********************************************************


Miejsce 33

Sully Erna – 7 years

punkty - 531
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 7
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 2 - 4 - 7 - 13 - 16 - 22 - 28 - 36 - 46 - 48 - 50 - 49 - 47 - 45 - 41 - 35 - 27 - 15

Najwyżej notowany utwór Sully Erny w podsumowaniu. Jeden z trzech utworów z płyty „Avalon” jaki wszedł na miszmasz. Pozostałe dwa już były niżej:
„The departed” na miejscu 92 (255 punkty)
„My light” na miejscu 78 (324 punkty).
Utwór „7 years” dotarł na szczyt w notowaniu nr 40.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „7 years” , trwającej 8’42.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczyna się od tykania w tempie dwóch na sekundę. Wkrótce pojawiają się grzechotka, gitara i klawisze. Bardzo ciekawe wprowadzenie. Na tym tle wokalista odzywa się w 0’44. W tej części utwór jest spokojny i łagodny i taki też jest śpiew. Zmianę i wzrost emocji zwiastuje już wokaliza od 1’35 (uuu-uuu). Po 20 sekundach rzeczywiście następuje zmiana, instrumenty perkusyjne i szarpane nabierają bardziej mocniejszego brzmienia, a nad nimi spokojnie szybuje smyczek. W 2’14 pojawia się po raz pierwszy kobiecy głos, w tle towarzyszy jej przede wszystkim instrument perkusyjny, który brzmieniem kojarzy mi się z graniem rękami (t.j. bez użycia pałeczek) oraz klawisze robiące tło. Od 2’30 Sully i koleżanka przy mikrofonie (może kiedyś znajdę jak się nazywa) śpiewają razem. Zawsze mi się bardzo podobało takie rozpisanie utworu na głosy obu płci z fragmentami śpiewanymi oddzielnie i razem. Pod koniec tej części śpiewanej wspólnie robi się już zdecydowanie bardziej rockowo na kilkanaście sekund, za sprawą zarówno instrumentów jak i wokali oczywiście. Potem, po krótkim instrumentalnym łączniku, jest powtórzenie tego co było od 2’30 do 3’05. Z tym że teraz ten bardziej rockowy brzmieniowo fragment jest dłuższy i wzbogacony o bardzo fajny zabieg wokalny jakim jest spore wydłużanie końcówek wersów na „aj”: by, fly, try itd. Świetnie to brzmi i aż chce się dołączyć do tego duetu i też zaśpiewać, której to pokusie czasami ulegam. W tym fragmencie trzeba też wspomnieć o pracy instrumentu smyczkowego, który pracuje w tyle wokalistów, ale na tle pozostałych inastrumentów ładnie się wyróżnia i jednocześnie świetnie dopełnia i wzbogaca całość. To niewątpliwie najlepszy fragment utworu, choć pozostałe fragmenty są też na najwyższym poziomie.
W 5’02 nagle ten rytm się urywa i wchodzi gitara z niepokojącym brzmieniem. Następuje instrumentalny fragment, w którym na pierwszy plan wysunięta jest partia na skrzypcach. Ta skrzypcowa solówka trwa 35 sekund. Kolejny ważny i piękny moment tego utworu i wielkie brawa dla pomysłodawcy, że taka solówka znalazła się w utworze. W 5’48 tempo zwalnia i wraca wokal samego Erny i w tle znowu dobrze słyszalny tykot. Po kolejnych 30 sekundach wraca duet wokalny ze znanymi już motywami z minuty czwartej i piątej oraz fragment instrumentalny. Tym razem jednak w części instrumentalnej dominuje 30-sekundowa solówka na gitarze, która zaczyna się w 7’54. Potem już tylko 10 sekundowe zakończenie, w którym jednak warto wspomnieć o udziale „większych smyków”.
Bardzo ciekawy utwór aranżacyjnie, wart polecenia każdemu kto od dźwięków chce czegoś więcej niż tylko hałasu.


********************************************************


Miejsce 32

Scorpions – Lorelei

punkty - 538
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 4
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 15
historia punktowania utworu - 48 - 49 - 50 - 48 - 45 - 43 - 40 - 38 - 36 - 33 - 30 - 27 - 23 - 18 – 10

Siódmy utwór Scorpionsów w podsumowaniu, trzeci w setce (poprzednie na miejscach: 96 i 69 – to nie czeski błąd Icon_wink2 ) i drugi który dotarł na szczyt miszmasza, co ciekawe także patrząc chronologicznie drugi w kolejności. To był początek mojego ponownego prowadzenia listy czyli wakacje 2010 i okres wielkiego zauroczena płytą Skorpionów.
Utwór „Lorelei” dotarł na szczyt w notowaniu nr 3.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Lorelei” , trwającej 4’32.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.

Od początku jest bardzo skorpionowo, bo z charakterystycznym dla nich brzmieniem gitar. Wkrótce też pojawia się równie charkterystyczny głos Klausa. W czasie zwrotki bardzo fajnie przeplatają się partie wokalne z krótkimi wypowiedziami gitary solowej. Pierwszy refren jest dosyć cichy, głównie za sprawą schowanych i stonowanych instrumentów. Od początku drugiej zwrotki w 1’59 pojawia się wyraźniejsza perkusja. To zwiastuje że instrumenty będą bardziej wyraziste i tak też się dzieje. W drugim refrenie w 2’29 pojawiają się chórki, czyli to co lubie. W 2’56 zaczyna się solówka gitarowa, krótka, bo kilkanaście sekund. Jak dla mnie zbyt krótka i zbyt brutalnie przerwana trzecią śpiewaną zwrotką. W tej zwrotce ciekawa wstawka gitarowa w 3’27-3’39. Potem refren i wyciszone zakończenie utworu.
Utwór zbudowany chyba najprościej i najbardziej klasycznie dla prostych piosenek. No właśnie, bo „Lorelei” to prosta, ale bardzo urodziwa piosenka, ballada, typowo scorpionowska ballada, a takie lubię od wielu, wielu lat.



********************************************************


Miejsce 31

Dżem – Partyzant

punkty - 545
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 2
tygodni w „10” - 4
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 3 - 10 - 15 - 25 - 26 - 27 - 29 - 30 - 33 - 35 - 37 - 44 - 48 - 50 - 46 - 40 - 31 – 16

Kolejny, czwarty utwór Dżemu w podsumowaniu. Nie od razu ten utwór mnie wziął. Z początku wydawał mi się zbyt prosty by zdobywać szczyty. Dość powiedzieć że zaczynał nżej niż „Strach” i przez 10 tygodni był za jego plecami. A skończyło się tak że „Partyzant” zdobył szczyt i jest na 31 miejscu w podsumowaniu, a „Strach” doszedł tylko do pozycji 9 i zajmuje w podsumowaniu miejsce 68. „Partyzant” także bardzo późno doszedł do „10” bo dopiero w 12 tygodniu. Z kolei szczyt zdobył w 14 tygodniu, czyli tydzień po tym jak „Strach” spadł.
Utwór „Partyzant” dotarł na szczyt w notowaniu nr 36.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Partyzant” , trwającej 5’41.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.

Bez zbędnych wstępów rozpoczyna się od razu gitarowo, od razu dżemowo. W śpiewanych zwrotkach gitara często wypowiada się pojedynczymi uderzeniami w struny, z kolei w refrenie dźwięki są przedłużone. Oczywiście wszystko na tle sekcji bardzo charakterystycznej dla brzmienia dżemowego. Od 3’19 przez pół minuty uszy słuchacza pieści gitarowa solówka. Z kolei w 4’16 bradzo fajny zabieg wokalny z falującym słowem „los”. W 4’32 powraca solówka na gitarze, a w tle powtarzana fraza przez Maćka Balcara. A potem już samo zakończenie, bardzo podobne do początku, więc spinające klamrą utwór.
Rzadko pisze o tekstach, bo to dla mnie w muzyce rzecz drugoplanowa, ale są zespoły gdzie teksty zawsze są ciekawe, często przekazują więcej niż tylko wynika z prostego znaczenia zdań, zawierają myśli i prawdy znacznie wykraczające poza znaczenie i kontekst w którym zostały w tekście użyte, są po prostu mądre. I takim zespołem jest Dżem. Przykładów można podawać wiele, ale po co. Każdy może sobie coś ciekawego znaleźć w ich tekstach. A z „Partyzanta” taki urywek: „Coraz mnie mniej, a zło rośnie we mnie z każdym dniem. Jaki w tym sens ?”
Ten utwór oczywiście Dżem również zagrał na koncercie, więc słyszałem go na żywo.
17.09.2011 01:49 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Rincewind Niedostępny
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 1,600
Dołączył: Sep 2010
Reputacja: 3
Post: #35
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
W tej piątce podobają mi się Red Box i Sully Erna. Dżem tak sobie i jak dotąd nadal nie trafił na moją listę. Scorpions i Perfect zachwytów nie są w stanie wywołać. Czekam na następne piątki.
17.09.2011 07:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 16,163
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #36
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Rincewind napisał(a):Miejsce 34
Red Box – The sign
Przejrzałem Twoje zestawienie. Powiem tak, pięknie się różnimyIcon_smile Na 34 znalazłem numer 1 także na mojej liście. Będę już na bieżąco monitorował notowanie.
18.09.2011 01:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,409
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #37
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
szkoda, że więcej osób nie typował, bo fajnie by było sobie porównywać obstawiane utwory Icon_smile2.
20.09.2011 03:01 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 16,163
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #38
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
ku3a napisał(a):szkoda, że więcej osób nie typowało, bo fajnie by było sobie porównywać obstawiane utwory Icon_smile2.
Pabloyd i Kuba, także Was zapraszam na 4X40!
20.09.2011 09:39 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
dziobaseczek Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,356
Dołączył: Nov 2008
Reputacja: 11
Facebook Last.fm
Post: #39
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Choć Misz-masz to zupełnie nie moja bajka, to opisów czyta się z dużą przyjemnością. Jedynym utworem jaki był na mojej liście był Red box. Ale będę dalej obserwował, czytał, może i słuchał.

http://www.mycharts.pl/forumdisplay.php?fid=111 Icon_wink
21.09.2011 06:10 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #40
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(17.09.2011 07:48 PM)Rincewind napisał(a):  W tej piątce podobają mi się Red Box i Sully Erna.
O! to RB mnie trochę zaskoczyłeś, ale pozytywnie Icon_smile2 . Płyta jest magiczna.

(17.09.2011 07:48 PM)Rincewind napisał(a):  Dżem tak sobie i jak dotąd nadal nie trafił na m
3 moje miłości. Scorpions od "When the smoke..." , Perfect od "Lokomotywa...", a Dżem trochę później bo od "Cegły" Icon_wink2



A co do "When the smoke..." - to był na 2-im mojego pierwszego topu wszechczasów (choć wtedy to był top ledwie paru lat Icon_mrgreen ) i ... teraz po prawie 30 latach obsunęło się ledwie o kilkanaście pozycji.

Dlatego zawsze będę rozumiał jeśli ktoś powie (napisze), że uwielbia coś od zawsze.

(17.09.2011 07:48 PM)Rincewind napisał(a):  Scorpions i Perfect zachwytów nie są w stanie wywołać.
W ogóle, czy te konkretne kawałki ?


(17.09.2011 07:48 PM)Rincewind napisał(a):  Czekam na następne piątki.
Ciekawe jak do następnych się ustosunkujesz. Dodam że na Scorpionsów i Perfect w następnej się nie natkniesz Icon_wink2

Za to nieregularność w publikacji zapewniona Icon_rolleyes

(18.09.2011 01:36 PM)thestranglers napisał(a):  Przejrzałem Twoje zestawienie. Powiem tak, pięknie się różnimyIcon_smile
To fajnie, bo przecież lepiej się "pięknie różnić" niż "brzydko różnić" Icon_wink2

(18.09.2011 01:36 PM)thestranglers napisał(a):  Przejrzałem Twoje zestawienie. Powiem tak, pięknie się różnimyIcon_smile Na 34 znalazłem numer 1 także na mojej liście.
Moja lista jest trochę"niedzisiejsza" więc z mało kim mam wspólne numery 1 Icon_mrgreen

Tak więc super że coś znalazłeś, bo mnie to cieszy jak mam z kimś chociaż jeden punkt wspólny w muzycznym wszechświecie.

W Twojej "napędowej" widziałem kilkanaście super rzeczy, więc tych punktów może być więcej (choć na pewno więcej w przeszłości). A co to za wspólne punkty w napędowej napiszę dopiero za jakiś czas, bo chcę się porządnie przyjrzeć całości, a teraz tego czasu za cholerę nie mam.


(18.09.2011 01:36 PM)thestranglers napisał(a):  Będę już na bieżąco monitorował notowanie.
Super, zapraszam też do częstszego komentowania Icon_wink2

(20.09.2011 03:01 PM)ku3a napisał(a):  szkoda, że więcej osób nie typował, bo fajnie by było sobie porównywać obstawiane utwory Icon_smile2.
Tak, zaproszenie do typowania okazało się "nietrafione" Icon_lol

Ale dzięki temu wygrałeś w cuglach Icon_mrgreen



Miałem zamiar publikować ranking na bieżąco, ale skoro zwycięzca jest znany od początku to zaniechałem. Ale jak chcesz znać swoją punktację na bieżąco, to nie ma problemu, po każdej paczce będzie stosowny post ("nasz gość nasz pan" Icon_wink2 ). Jeśli nie, to zbiorczo po zakończeniu podam.

(21.09.2011 06:10 AM)dziobaseczek napisał(a):  Choć Misz-masz to zupełnie nie moja bajka, to opisów czyta się z dużą przyjemnością.
To miło

(21.09.2011 06:10 AM)dziobaseczek napisał(a):  Jedynym utworem jaki był na mojej liście był Red box. Ale będę dalej obserwował, czytał, może i słuchał.
No proszę Red Box łączy prawie wszystkich :icon_razz:
Może jeszcze coś znajdziesz dla siebie wyżej, sam jestem tego ciekaw.
27.09.2011 12:07 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości