Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,363
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #41
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd napisał(a):jak chcesz znać swoją punktację na bieżąco, to nie ma problemu, po każdej paczce będzie stosowny post ("nasz gość nasz pan" Icon_wink2 ). Jeśli nie, to zbiorczo po zakończeniu podam.
bardzo chętnie bym to oglądał na bieżąco Icon_smile2. jeśli nie będzie zajmować Ci zbyt wiele czasu.
28.09.2011 10:38 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #42
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(28.09.2011 10:38 AM)ku3a napisał(a):  bardzo chętnie bym to oglądał na bieżąco Icon_smile2. jeśli nie będzie zajmować Ci zbyt wiele czasu.
Mówisz - będziesz miał ... od następnej paczki, bo teraz nie mam :icon_razz:
28.09.2011 05:00 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #43
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Miejsce 30


Accept – Kill the pain

punkty - 551
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 3 - 6 - 12 - 20 - 25 - 35 - 37 - 40 - 45 - 47 - 48 - 48 - 50 - 46 - 40 - 33 - 16

Czwarty i najwyżej notowany utwór Accept w tym podsumowaniu. Od początku do końca najlepszy z płyty „Blood Of The Nations”.
Pozostałe:
„Teutonic terror” na miejscu 95 (250 punktów)
„Time machine” na miejscu 72 (343 punkty)
„Blood of the nations” na miejscu 70 (348 punktów)
Utwór „Kill the pain” dotarł na szczyt w notowaniu nr 27.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Kill the pain” , trwającej 5’46.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.

Od samego początku jest pięknie. Zaczyna gitara o brzmieniu akustycznym, która wyśpiewuje melodię, a w tle powiewa smyczek. W 0’47 pojawia się perkusja i gitara już w brzmieniu elektrycznym, która przejmuje wygrywanie melodii od poprzedniczki. Dopiero w 1’33 pojawia się wokal. Mark Tornillo śpiewa z początku delikatnie, ale rockowo, a później stopniowo zwiększa siłę śpiewu. W początkowej części zwrotki wokaliście towarzyszy znowu uwypuklona gitara w brzmieniu akustycznym, a później daje głos elektryczna z początku pojedyńczymi wstawkami, a później dłuższymi frazami. W 3’17 zaczyna się druga solówka na gitarze elektrycznej na tle spokojnie pracującej sekcji. Po 40 sekundach pojawia się znowu wokalista, ale już brzmiący ostrzej, zadziorniej, podonie jak instrumenty. Ten fragment trwa 40 sekund, a potem od 4’35 znowu powrót do spokojnego rytmu sekcji z solówką na gitarze na pierwszym planie. To już finałowa część utworu, która prowadzi solówką gitarową do wyciszonego końca.
Klasyczna rockowa ballada z soczystymi solówkami gitarowymi i piękną melodią.
A tego utworu na koncercie nie zagrali, więc na żywo go nie słyszałem.


********************************************************


Miejsce 29


Ozzy Osbourne – Time

punkty - 559
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 7
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 7 - 26 - 30 - 36 - 39 - 43 - 44 - 46 - 49 - 50 - 48 - 44 - 37 - 28 - 21 - 11

Trzeci i najwyżej notowany utwór Ozzy Osbourne’a w tym podsumowaniu. Od początku do końca najlepszy z płyty „Scream”.
Pozostałe:
„Let it die” na miejscu 175 (81 punktów)
„Let me hear you scream” na miejscu 91 (256 punktów)
Utwór „Time” dotarł na szczyt w notowaniu nr 11.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Time” , trwającej 5’30.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Bardzo ciekawy początek, bo zaczyna się dość nietypowo od brzmienia dużego smyczka, do którego dołączają gitara, a potem wokalista z wokalizą i klawisze. Taki spokojny początek trwa ponad 40 sekund, gdy w 0’43 wchodzi perkusja ciary przelatują po plecach, a zaraz potem pojawia się charakterystyczny wokal Ozzy’ego. Z tyłu zwraca uwagę pracująca perkusja, która co jakiś czas w bardzo fajny sposób łamie rytm, co mi się cholernie podoba. Z czasem gitary robią się zadziorniejsze, a gdy w 1’50 nadchodzi refren nie ma już śladu po spokojnej sekcji i po spokojnym rytmie. Jest ostro i ciężko ale przejrzyście, po prostu pysznie. W 2’14 refren się kończy, a łącznikiem z drugą zwrotką jest wokaliza. Drugą zwrotkę śpiewaną rozpoczyna tak jak pierwszą wejście perkusji. Jest ona powtórzeniem pierwszej zwrotki łącznie z tym fajnym łamaniem rytmu na bębnach. Drugi refren zaczyna się tak jak pierwszy, ale szybko przechodzi w solówkę gitarową – 3’38. W 4’02 wchodzi Ozzy, ale to już jest cały czas (od początku drugiego refrenu) na rozpędzonej orkiestrze. W 4’12 fajny kilkusekundowy przerywnik ze zniekształconym głosem wokalisty i dalej jazda na całego, która trwa do 4’56. Wtedy pojawia się znowu wokaliza i spokojny rytm z początku utworu. W takim klimacie utwór jest wyciszany i się kończy.


********************************************************


Miejsce 28


Buldog – Do generałów

punkty - 563
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 9 - 13 - 25 - 27 - 39 - 41 - 43 - 45 - 47 - 48 - 48 - 50 - 46 - 38 - 30 - 14

Trzeci utwór Buldoga w tym podsumowaniu.
Niżej są:
„Mieszkańcy” na miejscu 163 (111 punktów)
„Chrystus miasta” na miejscu 53 (428 punktów)
Oczywiście Buldog jeszcze będzie, bo płyta „Chrystus Miasta” to jedna z najważniejszych płyt 1 roku na miszmaszu.
Utwór „Do generałów” dotarł na szczyt w notowaniu nr 15.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Do generałów” , trwającej 3’39.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczyna perkusja: raz talerz, szybkie pare razy na bębnach i jedziemy. Zanim po raz pierwszy pojawia się głos wokalisty w 0’14, to jeszcze parę rzeczy ciekawych jest w tym początku: kilkusekundowa wypowiedź dęciaka i coś co pod koniec lat 80-tych robiło furorę, a ja nazywam: „gwałcony analog”. Dalej leci prosty rytm jak niektórzy mawiają „jak budowa cepa”. W tym prostym rytmie wokalista uwija się jak w ukropie z tekstem, czasami ledwo daje radę się zmieścić w rytmie z tekstem, który przecież nie powstał na potrzeby tego rytmu. Dlatego też to bardziej mowa niż śpiew i rzadko jest miejsce na jakieś przedłużanie słów czy modulację głosu. Zdecydowanie bardziej podoba mi się to co następuje w 0’50 czyli chóralne śpiewy (tak to już śpiewy są, a nie mowa). Trwa to jednak ledwie 13 sekund i zaczyna się druga zwrotka od podobnych elementów: perkusja, dęciak i gwałcony analog. Druga zwrotka z drugim refrenem trwa praktycznie tyle samo co pierwsze. W 2’04 pojawia się zaskakująco samotna 11-sekundowa partia dęciaków, która wprowadza trzecią zwrotkę. Po niej wydłużony trochę refren i zakończenie w którym na tle pozostałych instrumentów na pierwszy plan wychodzi dęciak (3’12). Utwór kończy się nagle, a na sam koniec pobrzmiewa talerz perkusyjny, który rozpoczął.
Bardzo prosta piosenka, ale ma swoją moc i to zadecydowało o sukcesie na miszmaszu.


********************************************************


Miejsce 27


Buddy Guy feat. Carlos Santana – Where the blues begins

punkty - 566
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 6
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 3 - 10 - 13 - 18 - 25 - 27 - 32 - 37 - 44 - 47 - 50 - 49 - 48 - 43 - 36 - 35 - 32 - 17

Jedyny utwór Buddy Guya jaki wszedł na moją listę. Pochodzi z płyty „Living Proof”, która oczywiście będzie w top-50 albumów i która jest „living proof” na to, że Buddy czuje się „74 years young” jak śpiewa o sobie w pierwszym utworze na płycie. Ale o tym więcej przy okazji płyty.
Utwór „Where the blues begins” dotarł na szczyt w notowaniu nr 39.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Where the blues begins” , trwającej 4’37.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.

Od początku słychać cięte riffy gitary Buddy’ego, a wkrótce jego głos na pierwszym planie. W tle ciekawe upiększacze. Wstęp, w którym rytm jest powolny trwa 40 sekund. Po nim wchodzi regularna perkusja i utwór nabiera właściwego rytmu. Cały czas Buddy pięknie śpiewa, wtórując sobie ciętymi riffami na gitarze. W 1’01 po raz pierwszy pojawia się głos kobiecy wyśpiewujący frazę razem z Buddym. W 1’50 następuje coś za co kocham ten utwór, czyli dialog dwóch wielkich gitar, jednych z największych gitar wszechczasów. Buddy Guy z Carlosem Santaną wdają się w pogawędkę za pomocą swoich strunowców. Tak trwa ta bez słów rozmowa przez minutę, kiedy Buddy ponownie zaczyna śpiewać. Oczywiście gitary nie milkną, ale schodzą nieco w tył. W 3’06 po raz pierwszy głos kobiecy występuje samodzielnie i potem pojawia się jeszcze na krótkie chwile. W 3’47 zaczyna się drugi najwspanialszy moment w tym utworze, czyli solówka gitarowa. Jak dla mnie zdecydowanie za krótka. Ta solówka prowadzi słuchacza do wyciszonego końca utworu.
Wspaniała rzecz i dziwię się, że na tak niewielu listach się to nagranie znalazło.


********************************************************


Miejsce 26


Bez Jacka I Słodki Całus – Mimochodem

punkty - 572
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 5
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 4 - 15 - 20 - 25 - 26 - 30 - 33 - 34 - 38 - 47 - 48 - 50 - 49 - 46 - 40 - 32 - 23 - 12

Trzeci i najwyżej notowany utwór zespołu Bez Jacka I Słodki Całus w tym podsumowaniu. Od początku do końca najlepszy z płyty „Ot Tak Po Prostu Tom 2”.
Pozostałe:
„Blues (Ubóstwo)” na miejscu 82 (301 punktów)
„Piosenka o Tobie” na miejscu 56 (404 punkty)
Utwór „Mimochodem” dotarł na szczyt w notowaniu nr 37.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Mimochodem” , trwającej 6’22.
Rzecz dzieje się w trzech aktach.
Pierwszy akt.
Zaczyna się ciekawie od uderzenia dzwonu i odgłosu wiatru. Potem gitara wygrywa rytm, a gdy milknie na chwilę, w 0’27 pojawia się wokalista. To jedynie wstęp do utworu, który trwa minutę z haczykiem. W 1’03 pojawia się po raz pierwszy wizytówka tego utworu, czyli męska, chóralna wokaliza (aaa-aaa). Trwa 40 sekund z czasem lekko narastając czemu poddają się towarzyszące instrumenty. Świetnie to współgra, ale to dopiero pierwsza próbka, zwiastun tego co nastąpi później.
Drugi akt.
Gdy milkną głosy, w 1’43 pojawia się ponad półminutowa solówka na gitarze. Wkrótce po tym jak kończy gitara swój solowy występ rozpoczyna flet. Ach pyszny to występ oczywiście na tle orkiestry wygrywającej melodię. Solówka fletu trwa 70 sekund. Ten instrumentalny fragment z tymi dwoma solówkami to piękny akt drugi, ale w trzecim następuje kulminacja.
Trzeci akt.
Trzeci akt rozpoczyna się po występie fletu od powrotu wokalisty, ale w tle są głosy, szepty nałożone na siebie. W 4’07 wraca chóralna wokaliza, której namiastka była w akcie pierwszym. Z początku cicha, spokojna, z czasem narasta. Oczywiście wszystko na tle instrumentów. Hipnotyzująca wokaliza trwa ponad 2 minuty. Pod koniec instrumenty są powoli wyciszone, aż wokaliza zostaje sama. Wspaniały moment i jednocześnie zwieńczenie utworu.
28.09.2011 05:01 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #44
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(30.06.2011 03:48 PM)ku3a napisał(a):  No to moje typy są takie:

Ilość trafionych utworów na miejscach niepunktowanych (czyli 51-227) - 0
A to oznacza że wszystkie Twoje typy wśród utworów są w top-50 i punktują. Gratuluje 100% skuteczności.


Ilość trafionych utworów na miejscach 26-51 - 5

nie dotarły do szczytu:
- Air Supply - Until - miejsce 45 - 6 punktów w rywalizacji Icon_wink2
- Brendan Perry - Utopia - miejsce 43 - 8 punktów

dotarły do szczytu:
- Dżem - Partyzant - miejsce 31 - 20 punktów
- Accept - Kill the pain - miejsce 30 - 21 punktów
- Bez Jacka I Słodki Całus - Mimochodem - miejsce 26 - 25 punktów

Razem uzbierałeś do tej pory 80 punktów, wyczerpując 5 naboi, ... i prowadzisz oczywiście Icon_smile2
Średnia skuteczność punktowa z jednego naboju wynosi aktualnie: 16 pkt - ciekawe jaka będzie ostatecznie, bo przecież może teraz już tylko rosnąć.

Teraz będę już na bieżąco informował Cię o wynikach.

A że lubię podgrzewać atmosferę (w pozytywnym tego stwierdzenia znaczeniu) to dodam, że na miejscach 20 i 10 są utwory, których nie typowałeś co było dla mnie dużym szokiem Icon_wink2
01.10.2011 11:04 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,363
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #45
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
wreszcie wysokie miejsca się zaczynają, bo dla mnie jednak śledzenie miejsce powiedzmy poniżej 30. w podsumowaniu jednego roku nie jest zbyt interesujące Icon_wink2. za dużo tego wszystkiego po prostu.
z tej piątki moim faworytem jest zdecydowanie "Do generałów", a na rezerwie "Kill the Pain".
pabloyd napisał(a):A to oznacza że wszystkie Twoje typy wśród utworów są w top-50 i punktują. Gratuluje 100% skuteczności.
wow! to fenomenalny wynik! Icon_biggrin3
pabloyd napisał(a):Teraz będę już na bieżąco informował Cię o wynikach.
super Icon_smile2
pabloyd napisał(a):A że lubię podgrzewać atmosferę (w pozytywnym tego stwierdzenia znaczeniu) to dodam, że na miejscach 20 i 10 są utwory, których nie typowałeś co było dla mnie dużym szokiem Icon_wink2
o kurde, ciekawe cóż takiego oczywistego przegapiłem Icon_mrgreen
04.10.2011 07:04 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #46
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
ku3a napisał(a):wreszcie wysokie miejsca się zaczynają, bo dla mnie jednak śledzenie miejsce powiedzmy poniżej 30. w podsumowaniu jednego roku nie jest zbyt interesujące Icon_wink2. za dużo tego wszystkiego po prostu.
Rozumiem, też mam uczucie ogromu materii muzycznej.

ku3a napisał(a):z tej piątki moim faworytem jest zdecydowanie "Do generałów",
Na to mógłbym stawiać Icon_smile2
Z następnej piątki którą właśnie wkleje poniżej żadnego wspólnego nie mamy z tego co pamiętam, choć dwa utwory z płyty którą ku mej radości miałeś na liście i to w 50-tce roku ! Icon_smile2 ) a także miejsce 24, które nie rozumiem czemu nie miałeś na liście (jeśli dobrze pamiętam Icon_mrgreen )

ku3a napisał(a):wow! to fenomenalny wynik! Icon_biggrin3
Dokładnie, przecież wymieniłeś 20 utworów, więc łatwo było w tej masie coś chybić.

ku3a napisał(a):
pabloyd napisał(a):Teraz będę już na bieżąco informował Cię o wynikach.
super Icon_smile2
Na przyszłość śmiało pisz o swych potrzebach Icon_wink2

A propos może chciałbyś wrócić do propozycji typowania numerów 1 w bieżących notowaniach ?

ku3a napisał(a):o kurde, ciekawe cóż takiego oczywistego przegapiłem
A ja jestem ciekaw dlaczego przegapiłeś Icon_wink2
13.10.2011 06:32 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #47
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
Ostatnia piątka przed top-20. W niej dwa polskie utwory i dwaj giganci pierwszego roku na miszmaszu.

********************************************************


Miejsce 25

Ananke – Asyż

punkty - 578
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 12 - 18 - 27 - 32 - 38 - 43 - 45 - 46 - 47 - 49 - 49 - 50 - 46 - 38 - 26 – 12

Trzeci i najwyżej notowany utwór zespołu Ananke w tym podsumowaniu. Od początku do końca najlepszy z płyty „Malachity”.
Pozostałe:
„Akasha” na miejscu 119 (225 punktów)
„ Perfumy” na miejscu 67 (354 punkty)
Utwór „Asyż” dotarł na szczyt w notowaniu nr 14.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Asyż” , trwającej 7’59.
Rzecz dzieje się w trzech aktach.
Pierwszy akt.
Zaczyna się od razu ostrym wejściem całego zespołu z gitarą na pierwszym planie. Po 17 sekundach zespół cichnie, na pierwszym planie zostaje perkusja i bas. W 0’36 pojawia się wokal i wraca gitara solowa. Nastrój robi się tajemniczy i mroczny i pasuje do akcji dziejącej się w jakimś starym klasztorze w Asyżu. W zwrotce w tle wokalu wyróżnia się gitara, z kolei w refrenie klawisze. Po drugim refrenie, w 2’50 zaczyna się pierwsza solówka gitarowa trwająca nieco ponad pół minuty. Potem od razu trzeci refren i druga solówka nałożona na wokal zaczynająca się w 3’57 i trwająca tyle samo co pierwsza. Druga solówka gitarowa kończy akt pierwszy.
Drugi akt.
Zaczyna się w 4’31 zmianą rytmu i konstrukcji. Na tle sekcji co raz to wypowiada się albo klawiszowiec albo gitara krótkimi wstawkami. Perkusista nie tylko wybija rytm, są poruszające krótkie momenty kiedy pałkarz podróżuje po swym sprzęcie, jak np. 5-sekundowa przebieżka po bębnach w 4’42. Gitara brzmi ostro i ponuro, często też wydłużane są ostatnie dźwięki tworząc jakby gitarowe jęki. W 5’16 pojawia się z tyłu jakiś zawodzący wokal, a zaraz potem wokalista zespołu we fragmencie mówionym. Potem ponad minutowy fragment instrumentalny w tym samym klimacie, ponurym, z wyeksponowaną gitarą i perkusją. Później pojawiają się jakieś jęki w tle i w takim klimacie dobiega końca środkowy fragment utworu.
Trzeci akt.
Jest właściwie epilogiem i zaczyna się w 6’49 powrotem do refrenu z aktu pierwszego. Pod koniec refrenu rozpoczyna się (w 7’22) trzecia solówka na gitarze, wprowadzona fajnym pasażem na perkusji. Solówka znowu trwa nieco ponad pół minuty i wraz z jej końcem kończy się również utwór.


********************************************************


Miejsce 24

Proletaryat – Ból

punkty - 580
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 7
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 5 - 12 - 19 - 29 - 35 - 40 - 43 - 47 - 48 - 49 - 50 - 47 - 43 - 40 - 33 - 27 – 13

Jedyny utwór Proletaryatu jaki pojawił się na miszmaszu w pierwszym roku. Pochodzi z płyty „Prawda”, która zdobyła w podsumowaniu albumów 36 punktów i zajmuje miejsce 82.
Utwór „Ból” dotarł na szczyt w notowaniu nr 24.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Ból” , trwającej 4’16.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna się w klimacie gitar o brzmieniu akustycznym z udziałem także perkusji, czyli dosyć tradycyjnie w tego typu utworach. Już w 0’16 pojawia się po raz pierwszy wokal. Wokal w tym utworze bardzo mi się podoba, pasuje idealnie do utworu i do jego wymowy z której bije tytułowy ból. Z początku wokal jest spokojniejszy choć naznaczony trudem, bólem (mam na myśli oczywiście brzmienie wokalu, a nie tekst). Tak jest przez pierwsze dwie zwrotki. W 1’05 pojawia się prawdziwie rockowa i zadziorna gitara elektryczna i to brzmienie wprowadza pierwszy refren. W refrenie zespół staje się mocny, rockowy i wokal oczywiście też. W 1’35 mocne, kilkukrotne uderzenie sekcji, przy słowach: „boleć cały” i idealnie pasujące wydłużone przez wokalistę słowo „czas”. Świetny moment. Potem króciutka trzecia zwrotka i drugi refren z tymi samymi efektami kilkukrotnego uderzenia sekcji (choć przy innych słowach) i wydłużonego przez wokalistę słowa „czas”. Właśnie na słowo „czas” wchodzi solówka na gitarze, rozpoczynająca się w 2’43 i trwająca ponad pół minuty. Pewnie uważni czytelnicy zauważą, że po raz kolejny w moich ulubionych utworach pojawia się solówka gitarowa i zwracam na nią uwagę. No cóż, nie jest to przypadek, choć solówki na innych instrumentach są mej wrażliwości również bliskie, to jednak znacznie rzadziej występują w moich ulubionych utworach. Wracając do utworu to solówka zaczęła się wchodząc na kończący wokal i na koniec solówki zabieg lustrzany, czyli na kończącą solówkę wchodzi wokal, w swoim ostatnim wystąpieniu. Utwór kończy 20-sekundowe wyciszenie z ozdobnikiem w postaci jednego dźwięku na strunowcu w 4’13.


********************************************************


Miejsce 23

Anathema – Dreaming light

punkty - 584
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 6 - 20 - 27 - 32 - 33 - 36 - 41 - 43 - 47 - 47 - 48 - 49 - 50 - 46 - 38 – 21

Kolejny utwór Anathemy w podsumowaniu, czwarty który się pojawia i zarazem pierwszy który dotarł do szczytu miszmasza. Poprzednie wymienione są przy miejscu 46. Oczywiście Anathema będzie jeszcze nie raz i przy ostatniej przypomnę wszystkie utwory, które weszły na listę.
„Dreaming light” pojawiło się na miszmaszu w pierwszym rzucie z płyty „We’re Here Because We’re Here” razem z trzema innymi utworami. To był trzeci numer jeden Anathemy na mojej liście. Był to okres ich dominacji na mojej liście (październik / listopad 2010).
Utwór „Dreaming light” dotarł na szczyt w notowaniu nr 20.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Dreaming light” , trwającej 5’43.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna się delikatnie, spokojniutko od klawiszy w brzmieniu fortepianowym. W tle pobrzmiewają klawisze w brzmieniu elektronicznym, a po kilkunastu sekundach pojawia się wokal Vincenta Cavanagh, delikatny, ujmujący głębią emocji. Świetnie wypada w tym fragmencie wydłużone i modulowane „i” w słowie „suddenly”. Niesamowitą przemianę przeszła Anathema i wokalista oczywiście też w porównaniu z początkiem kariery, od „heftania do mikrofonu” po przejmujący i ujmujący śpiew. Wracając do utworu, jeszcze przed upływem pierwszej minuty utwór wzbogacają dźwięki różnych smyczków. To też bardzo ważny element oblicza Anathemy. W 1’21 wchodzi perkusja i utwór nieco przyśpiesza. W 1’53 smyczki stają się wyraźniejsze i już równoprawne z wokalem. W 2’55 następuje kolejna zmiana rytmu i 50-sekundowa część instrumentalna z solówką na tle sekcji rytmicznej. W tak rozpędzony utwór wraca wokalista, a instrumentaliści nawet jeszcze przyśpieszają. Ten wspaniały fragment trwa do 4’30 kiedy utwór nagle zwalnia i w ciągu kilku sekund się wycisza zupełnie. Wtedy w 4’42 wraca klimat z początku utworu: delikatne klawisze w brzmieniu fortepianowym i równie delikatny śpiew Vincenta, a w tle poświata elektroniczna. Ten końcowy minutowy fragment utworu jest pięknym zwieńczeniem poprzednich 5 minut utworu. Całość kończy się wokalem już tak cichym, że prawie słyszalnym, przy czym sprawia wrażenie naturalnego zabiegu wokalisty, a nie wyciszenia na konsoli. Tą końcówkę można podsumować krótko: przy minimalnych środkach, mocno wyrażone emocje.
Tutaj warto nadmienić, że te prawie 6 minut, to tak naprawdę element większej całości jaką jest longplay.


********************************************************


Miejsce 22

Brendan Perry – Babylon

punkty - 587
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 3 - 10 - 18 - 28 - 33 - 42 - 46 - 47 - 47 - 49 - 50 - 48 - 44 - 39 - 35 - 30 – 18

Brendan Perry po raz ... dopiero drugi w podsumowaniu. Lichutko ... na razie Icon_wink2 . Pierwszy utwór Brendana który się pojawia w podsumowaniu i dotarł do szczytu. Na miszmaszu zadebiutował w pierwszym rzucie z płyty „Ark”. Był to pierwszy utwór, który poznałem z tej płyty, ... bo tą płytę rozpoczyna Icon_mrgreen . Na szczyt dotarł jako trzeci, a skończył w podsumowaniu jako najgorszy z tych które na tronie zasiadały. Działo się to w okresie dominacji Brendana na mojej liście (grudzień 2010 / początek lutego 2011).
Utwór „Babylon” dotarł na szczyt w notowaniu nr 29.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Babylon” , trwającej 6’07.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczyna się brzmieniem symfonicznym. W tle pobrzmiewa jakby chórek. Po pół minucie pojawia się perkusja w surowym brzmieniu, która wybija prosty rytm. W 0’45 po raz pierwszy głos daje Brendan, który śpiewa oczywiście nisko. Nastrój ciemności panuje na dobre, a potęguje go brzmienie głosu jakby z klasztoru lub murowanej celi. W tym fragmencie zwracają uwagę także instrumenty perkusyjne, które są uwypuklone i krótkimi wstawkami łamią rytm. Brzmienie instrumentarium jest wzbogacane stopniowo o kolejne dźwięki instrumentów uderzanych, np. pojawia się dźwięk dużego talerza czy też dzwonki. Bogactwo aranżacyjne przypomina momentami dzwony rurowe, choć oczywiście tutaj jest inne brzmienie. Nad wszystkim góruje i przewodzi wokal Brendana, jakby unosząc się nad instrumentami. W 3’17 (po „hey” Brendana) pojawia się bardzo ciekawy dźwięk (w rodzaju dud) w swojej solówce. Nasuwa się skojarzenie z muzyką celtycką. Bardzo mi się podoba ten moment gdy ten dźwięk dominuje i przejmuje rolę „lidera” od Brendana. Trwa to niecałe pół minuty i jest pyszne. Potem wraca na scenę wokal Brendana. Sposób śpiewania w tym drugim fragmencie się zmienia jakby dążył do jakiejś kulminacji lub puenty. Zwracają uwagę tutaj momenty kiedy Brendan wydłuża ostanie głoski wyrazów kończących się na „is” (piece, enemies). Jest to zrobione tak że końcówka tego wydłużania zanika. Kulminacja jako taka nie następuje. Utwór płynie w tym samym tempie, zmieniając tylko nieco wstawki instrumentalne i wokalne. Dzieje się to cały czas w nastroju ciemności, grozy, tajemnicy. W 5’33 wraca dźwięk instrumentu celtyckiego z 3’17. Tym razem jest bardziej emocjonalny w swym drugim występie niż w pierwszym, ale to zasługa całego brzmienia nie tylko tego jednego. Tworzy on w tym fragmencie parę głównych bohaterów z instrumentem perkusyjnym, który ma tutaj brzmienie „grania na stołku” (to skojarzenie z ostatnią trasą Genesis, gdzie Phil Collins i Chester Thompson zagrali „rozmowę na dwa stołki” – koncert wydany na dvd z Rzymu, jakby ktoś nie wiedział o czym piszę). Ten duet prowadzi nas do samego końca utworu.
Ten utwór zaczyna wspaniałą płytę Brendana Perry „Ark”. To była miłość od pierwszych dźwięków. Właśnie od pierwszych dźwięków „Babylon”. A potem ? A potem miłość do tej płyty tylko się umacniała.


********************************************************


Miejsce 21

Anathema – Hindsight

punkty - 592
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 6 - 17 - 24 - 30 - 34 - 39 - 41 - 44 - 45 - 47 - 48 - 49 - 50 - 46 - 39 - 26 – 7

Drugi w krótkim czasie utwór Anathemy w podsumowaniu i który dotarł do szczytu miszmasza. To jeszcze nie jest podium jeśli chodzi o nagrania Anathemy. „Hindsight” pojawiło się na liście w drugim rzucie, w tydzień po pierwszych czterech z płyty „We’re Here Because We’re Here”. To był wtedy czwarty numer jeden Anathemy na mojej liście.
Utwór „Hindsight” dotarł na szczyt w notowaniu nr 21.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Hindsight” , trwającej 8’05.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna się znanym od wielu lat (i kochanym przez wielu, bo kojarzącym się z czymś wielkim sprzed lat) odgłosem szukania stacji radiowych w odbiorniku radiowym z gałką (teraz taki odbiornik to już eksponat z muzeum Icon_mrgreen ). Na ten odgłos powoli nakłada się dźwięk klawiszy, a z eteru zostaje wyłowiony tekst mówiony. Przed upływem minuty wchodzi delikatnie gitara, a potem bas i perkusja, ale ta ostatnia pojawia się gdy na zegarze jest już 1’33. Obie gitary wspaniale wygrywają melodię, uzupełniając się. Obrazu dopełniają perkusja i klawisze, a ten obraz przywołuje mi na myśl jedno określenie: harmonia. Ta harmonia trwa pieszcząc ucho i w ogóle się nie dłużąc, bo nie wiadomo kiedy robi się na zegarze już po upływie trzeciej minuty. W 3’17 zmiana rytmu i fragmencik, który od początku jak to usłyszałem przypomina mi „Robin the hooded man” zespołu Clannad (kto nie wierzy lub ciekaw co sądziłem ogólnie o tej płycie w pierwszym tygodniu obcowania z nią może zerknąć do wstępniaka notowania nr 8). Ten fragment powoli się pogłaśnia i doprowadza do momentu kulminacyjnego utworu, zaczynającego się w 4’50 i trwającego minutę. Podczas tej minuty utwór jest najgłośniejszy i najszybszy. Perkusja ma duże znaczenie i nadaje mocy brzmieniu. W 5’55 kulminacja się kończy, następuje zwolnienie i znaczne wyciszenie. Wracają elementy z początku utworu, w tym tekst mówiony, wyłowiony z eteru w początkowej fazie utworu. Na tle tego głosu, instrumenty stopniowo się wyciszają i schodzą ze sceny. Głos milknie 40 sekund przed końcem utworu, a klawisze coraz cichsze prowadzą słuchaczy do samego końca, ledwie słyszalnego.
I tak pięknie kończy się ten utwór i tak też pięknie kończy się płyta Anathemy, bo to na niej ostatni utwór.
13.10.2011 06:45 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #48
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(30.06.2011 03:48 PM)ku3a napisał(a):  No to moje typy są takie:

Ilość trafionych utworów na miejscach 25-21: 1

- Proletaryat - Ból - miejsce 24 - 27 punktów

Razem uzbierałeś do tej pory 107 punktów, wyczerpując 6 naboi.
Średnia skuteczność punktowa z jednego naboju wynosi aktualnie: ~18 pkt.

Zostało tylko 20 pozycji w podsumowaniu i aż 14 Twoich typów, co oznacza że w top-20 jest 70 % Twoich typów !
Niesamowity wynik i kolejny powód do braw.
18.10.2011 10:38 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,363
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #49
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd napisał(a):Z następnej piątki którą właśnie wkleje poniżej żadnego wspólnego nie mamy z tego co pamiętam
zgadza się, bardzo dobrze pamiętasz Icon_smile2.
pabloyd napisał(a):choć dwa utwory z płyty którą ku mej radości miałeś na liście i to w 50-tce roku ! Icon_smile2
tak rzeczywiście było Icon_smile2. jako całość lubiłem tego słuchać, ale żeby jakieś pojedyncze utwory się rwały na listę, to nie powiem Icon_wink2. i po tytułach też nie latam, więc musiałbym posłuchać, żeby wiedzieć które to utwory tak wysoko zawędrowały u Ciebie Icon_wink2.
pabloyd napisał(a):a także miejsce 24, które nie rozumiem czemu nie miałeś na liście
faktycznie nie miałem. no nie wiem, jakoś się nie udało Icon_wink2. podobało się, ale nie na tyle, żeby powalczyć. a może za mało razy słuchałem, nie wiem.
pabloyd napisał(a):A propos może chciałbyś wrócić do propozycji typowania numerów 1 w bieżących notowaniach ?
hmm, jeśli będę pamiętał, to postaram się w czasie komentowania rzucić typem Icon_wink2.
pabloyd napisał(a):A ja jestem ciekaw dlaczego przegapiłeś Icon_wink2
że "Babylon"? no faktycznie Icon_wink2.
pabloyd napisał(a):Ilość trafionych utworów na miejscach 25-21: 1
wolałbym "liczba", a nie "ilość" Icon_wink2.
pabloyd napisał(a):Zostało tylko 20 pozycji w podsumowaniu i aż 14 Twoich typów, co oznacza że w top-20 jest 70 % Twoich typów !
Niesamowity wynik i kolejny powód do braw.
wow! no naprawdę muszę powiedzieć, że jestem ogromnie zadowolony z tych typów! Icon_biggrin3

a w tej piątce dla mnie bez większych emocji, bo z żadnym utworem nie czuję się związany i żadnemu nie kibicowałem Icon_wink2. choć "Babylon" i "Ból" odbieram pozytywnie i Anathemy pewnie też, choć nie pamiętam które to Icon_wink2.
18.10.2011 09:21 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #50
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(18.10.2011 09:21 PM)ku3a napisał(a):  musiałbym posłuchać, żeby wiedzieć które to utwory tak wysoko zawędrowały u Ciebie Icon_wink2.
To poczekaj jeszcze i zacznij od najlepszych, a do tego jeszcze trochę miejsc zostało Icon_wink2

(18.10.2011 09:21 PM)ku3a napisał(a):  faktycznie nie miałem. no nie wiem, jakoś się nie udało Icon_wink2. podobało się, ale nie na tyle, żeby powalczyć. a może za mało razy słuchałem, nie wiem.
No szkoda, ale grunt, że Ci się podoba

(18.10.2011 09:21 PM)ku3a napisał(a):  hmm, jeśli będę pamiętał, to postaram się w czasie komentowania rzucić typem Icon_wink2.
Propozycja była trochę szersza, ale gość wybiera Icon_smile2

(18.10.2011 09:21 PM)ku3a napisał(a):  
pabloyd napisał(a):A ja jestem ciekaw dlaczego przegapiłeś Icon_wink2
że "Babylon"? no faktycznie Icon_wink2.
Nieeeee. Pisałem o poz.20 i 10. I są to pozycje, które naprawdę powinieneś zatypować, więc nie są to utwory obce Twojemu gustowi Icon_wink2

(18.10.2011 09:21 PM)ku3a napisał(a):  
pabloyd napisał(a):Ilość trafionych utworów na miejscach 25-21: 1
wolałbym "liczba", a nie "ilość" Icon_wink2.
W tym znaczeniu to synonimy, ale jak nie zapomnę to "następną razą" zmienie Icon_wink2

(18.10.2011 09:21 PM)ku3a napisał(a):  w tej piątce dla mnie bez większych emocji
Następną piątką będziesz bardziej zainteresowany, z uwagi na miejsce 20 i nie tylko Icon_mrgreen
19.10.2011 11:35 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,363
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #51
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd napisał(a):W tym znaczeniu to synonimy, ale jak nie zapomnę to "następną razą" zmienie Icon_wink2
nie tyle synonimy, co niestety uznano, że słowa "ilość" można używać również w stosunku do pojęć niepoliczalnych. a uznano tak moim zdaniem dlatego, że coraz więcej osób pisało źle, więc żeby nie musieć z tym walczyć uznano, że to jest poprawnie. mnie jednak to potwornie razi, jak mam być szczery Icon_wink2.
czekam na kolejną piątkę Icon_smile2. nie mogę się doczekać co jest na dwudziestym Icon_wink2.
19.10.2011 04:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #52
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
ku3a napisał(a):niestety uznano, że słowa "ilość" można używać również w stosunku do pojęć niepoliczalnych.
Chyba miałeś na myśli "policzalnych" ?

Tak czy owak, nie mogę się zgodzić na ograniczanie pojęcia "ilość" do jednej z tych kategorii.
"Ilość" to pojęcie szerokie i dotyczy zarówno policzalnych rzeczy jak i niepoliczalnych.
Warto popatrzeć na genezę tego słowa. "Ilość" obrazuje nam "ile czegoś jest".
Na pytanie "ile?" mogą być przeróżne odpowiedzi, np.
1. dużo - stwierdzenie nie konkretne, subiektywne
2. kilogram - np. miara rzeczy niepoliczalnych i mierzonych wagowo, np. mąka
3. dziesięć sztuk - konkretna liczba rzeczy policzalnych np. jajka.

Wszystkie te 3 odpowiedzi na pytanie "ile?" są "ilością". W pierwszym przypadku ilością niekonkretną, w drugim ilością wyrażoną miarą wagi, w trzecim ilością wyrażoną w liczbie sztuk.

Wszystko to jest ilością, bo pokazuje ile czegoś jest.

Dlatego stwierdzenie, że słowo "ilość" nie powinno być stosowane do rzeczy policzalnych jest według mnie błędem i jest zupełnie nieuzasadnionym ograniczaniem znaczenia tego słowa.
Błąd według mnie bierze się ze złego założenia, że "ilość" i "liczba" to pojęcia dotyczące dwóch różnych rzeczy: policzalnych i niepoliczalnych. Liczba rzeczy to także jest ilość, ale na odwrót już nie.
Tak więc, "liczba" to miara rzeczy policzalnych, a "ilość" dotyczy rzeczy zarówno policzalnych jak i niepoliczalnych. Mają więc wspólną część znaczeniową. Dlatego napisałem: "W tym znaczeniu to synonimy" - czyli w znaczeniu dotyczącym rzeczy policzalnych, konkretnie Twoich typów.

ku3a napisał(a):mnie jednak to potwornie razi, jak mam być szczery Icon_wink2.
Tak, jak napisałem już wcześniej, zmienię Ci to. Informacja jest do Ciebie skierowana. Zasługujesz na nią jako jedyny uczestnik zabawy i tym bardziej zasugujesz by Cię nią nie "razić" Icon_wink2 . Tak więc będąc na specjalnych prawach w tym wątku, Twoja prośba zostanie spełniona.
25.10.2011 10:33 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #53
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
W pierwszą dwudziestkę podsumowania wkraczam łamiąc barierę 600 punktów.
W top-20 jest sześć polskich utworów. 30 % to całkiem przyzwoity wynik.
Trzech wykonawców umieściło conajmniej trzy utwory w top-20 podsumowania.
W najniższej piątce top-20 same zagraniczne utwory i ... wszyscy są bohaterami mojej młodości.

********************************************************


Miejsce 20

John Illsley feat. Mark Knopfler – Only time will tell

punkty - 601
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 9
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 4 - 10 - 26 - 32 - 33 - 39 - 42 - 43 - 44 - 45 - 47 - 48 - 49 - 50 - 45 - 34 - 10

Druga w podsumowaniu piosenka z płyty Johna Illsleya. Tym razem w towarzystwie Marka Knopflera. Pojawia się także Polly Wood z żeńskim wokalem.
Utwór „Only time will tell” dotarł na szczyt w notowaniu nr 23.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Only time will tell” , trwającej 4’25.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna duet delikatnej gitary i fortepianu. Po 30 sekundach wchodzi wokal Johna równie delikatny, a przy pierwszych słowach tytułowych dołącza do niego Polly Wood i razem śpiewają te słowa. Zawsze lubiłem wokalne duety damsko-męskie i tutaj również pięknie to brzmi. W 1’03 pojawia się perkusja wraz z drugą zwrotką. Wtedy utwór przyśpiesza nieco i staje się bogatszy poprzez większy udział instrumentów. Od drugiej zwrotki, tekst już w znacznie większym wymiarze śpiewany jest przez oboje wokalistów. W 2’34 zaczyna się mój najulubieńszy fragment śpiewany oczywiście w duecie, a w jego tle sekcja i szybujący w oddali smyczek. Jest też i gitara oczywiście, ale ta wychodzi na czoło w części instrumentalnej od 3’00 i przez 30 sekund jest w „świetle reflektorów”. Po tej części instrumentalnej utwór na chwilę zwalnia, wraca duet wokalny i klimat z pierwszej części utworu. Potem już ostatni refren w tempie żywszym i zakończenie utworu.
Piękny utwór. Prosty, i w budowie i w aranżu, ale uroczy. I 3 bardzo ważne osoby: John Illsley, Polly Wood i Mark Knopfler.


********************************************************


Miejsce 19

John Illsley feat. Mark Knopfler – Streets of heaven

punkty - 601
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 6 - 12 - 12 - 17 - 27 - 29 - 40 - 45 - 46 - 46 - 48 - 49 - 50 - 47 - 43 - 39 - 31 - 14

I od razu ostatni utwór z płyty Johna Illsleya. Tyle samo punktów co poprzednik. Właściwie to te dwa utwory są dla mnie ex-acquo. Tylko dlatego, że założyłem w podsumowaniu brak pozycji łączonych, rozdzieliłem te dwa utwory na różnych miejscach (biorąc pod uwagę wyższe pozycje w poszczególnych notowaniach). Dwa nierozłączne i myślę że już tak zostanie. Utwory bardzo podobnie zbudowane i zaaranżowane. Trwają nawet prawie tyle samo. Po prostu dwaj bracia Icon_wink2 .
Początkowo na listę wszedł „Only time will tell” i on przecierał szlaki dla „Streets of heaven”.W rezultacie jednak rola prekursora nie pomogła wybić się nad następny utwór. Decyzja musiała być więc jedna, czyli ten sam dorobek punktowy. Taka sytuacja jest przeze mnie co jakiś czas stosowana i w podsumowaniu drugiego roku na pewno w top-50 będzie też taki duet dwóch piosenek jednego wykonawcy (na pewno, bo te piosenki już spadły, więc ich ostateczny dorobek jest ustalony).
To ostatni utwór z płyty Johna Illsleya pt. „Streets Of Heaven” jaki wszedł na miszmasz, a było tych utworów trzy. Poza dwoma ww. także:
„No way to say goodbye” na miejscu 86 (270 punktów).
Utwór „Streets of heaven” dotarł na szczyt w notowaniu nr 30.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Streets of heaven” , trwającej 4’23.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Od samego początku „ta” gitara daje o sobie znać ciętymi akordami. Przed upływem pół minuty wchodzi wokal Johna, zaczynając od tytułowych słów, a gitara cały czas mu towarzyszy. Gdy kończy się pierwsza zwrotka, Mark w 1’03 wychodzi na 10 sekund na czoło, dając krótki, ale jakże piękny występ. Ten cały pierwszy fragment utworu jest bardzo ascetyczny ze skąpym instrumentarium oraz delikatny i wolny. W 1’14 wraz z drugą zwrotką, odzywa się po raz pierwszy perkusja, ale robi to bardzo delikatnie, wkomponowując się w nastrój. Drugą zwrotkę kończy znowu krótki fragment instrumentalny, ale odróżnia go od pierwszego, wyrazisty udział fortepianu. W 2’01 utwór nieco przyśpiesza tempo za sprawą perkusji oraz pojawia się równocześnie po raz pierwszy w tym utworze duet wokalny Johna z Polly. To już jest trzecia zwrotka, a po niej tradycyjnie fragment instrumentalny, znowu z Markiem w roli głównej, ale tym razem trwa on dłużej bo 25 sekund (od 2’23) i zawiera fajne ozdobniki Marka, takie trącenia strun niby-przypadkowe. Świetnie to jest zagrane. Kolejna zwrotka jest przeplatana wokalem i krótkimi wyeksonowanymi partiami gitary. W 3’47 milknie po raz ostatni wokal Johna, a do końca utworu słuchaczy prowadzi Mark.
I podsumować można tak samo jak miejsce wyżej: „Piękny utwór. Prosty, i w budowie i w aranżu, ale uroczy. I 3 bardzo ważne osoby: John Illsley, Mark Knopfler i Polly Wood.”


********************************************************


Miejsce 18

Simply Red – I have the love

punkty - 603
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 9
tygodni na liście - 17
historia punktowania utworu - 7 - 16 - 30 - 35 - 39 - 41 - 43 - 46 - 46 - 48 - 49 - 50 - 46 - 41 - 32 - 23 - 11

Kolejna ascetyczna ballada z rzędu. Tylko dwa punkty więcej od dwóch członków bardzo ważnego zespołu dla mnie czyli Dire Straits, inny bardzo ważny zespół sprzed lat czyli Simply Red. W tym podsumowaniu Simply Red wygrało z połową Dire Straits. Wątpiącym od razu jednak wyjaśnię, że biorąc pod uwagę historię Dire Straits jest dla mnie o wiele ważniejszy niż Simply Red Icon_wink2 .
Jedyny utwór Simply Red jaki pojawił się na miszmaszu w pierwszym jego roku. Utwór ten został zamieszczony na składance Simply Red.
Utwór „I have the love” dotarł na szczyt w notowaniu nr 17.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „I have the love” , trwającej 3’10.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczyna się od fragmentu w którym na pierwszym planie są klawisze, a w tle delikatna sekcja rytmiczna. Proste uderzenia w klawisze, a jaki wspaniały efekt. Od pierwszej sekundy jest pięknie. Już w 11 sekundzie odzywa się śpiewająco Mick Hucknall. Świetnie akcentuje, przeciąga i wycisza poszczególne wyrazy, a wyrazy „of a woman” po słowach tytułowych śpiewa nisko (czyli w taki sposób jaki działa na kobiety Icon_wink2 ). Dokładnie po upływie minuty, zaczyna się fragment w zmienionym nieco rytmie z zauważalnymi smykami i wyższym śpiewem Micka na granicy załamania. Z kolei w 1’11 fragment głośniejszy z wyraźnym chórkiem kobiecym. W 1’33 krótki fragment instrumentalny, a po nim powtórzenie sekwencji śpiewanej. W 2’24 rozpoczyna się kulminacyjny moment utworu ze świetnym wokalem Hucknalla i wtórującym mu nie gorszym chórkiem, wspierane dyskretnie przez instrumenty. Te elementy dominują do końca, który nieubłaganie następuje tuż po upływie trzeciej minuty utworu, jak dla mnie mocno przedwcześnie, bo ten duet wokalny Micka z chórkiem mógłby trwać spokojnie jeszcze minutę.


********************************************************


Miejsce 17

Scorpions – Sly

punkty - 608
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 4
tygodni w „10” - 9
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 45 - 45 - 46 - 46 - 49 - 49 - 50 - 48 - 44 - 40 - 37 - 31 - 27 - 23 - 18 - 10

Kolejny utwór Scorpions w podsumowaniu. Ten w rywalizacji skorpionowej zajmuje najniższe miejsce na podium, czyli trzecie. Tak, jak wszystkie utwory Scorpions zaczynał w pierwszym notowaniu od wysokiej pozycji bo 6-tej.
Utwór „Sly” dotarł na szczyt w notowaniu nr 7.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Sly” , trwającej 5’16.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczynają gitary w jakże charakterystycznym brzmieniu dla skorpionowych ballad. Po dwudziestu sekundach pojawia się w głośnikach Klaus. Ten klimat stworzony przez dwie gitary: solową i rytmiczną, wokal i poświatę elektroniczną trwa dwie minuty. W tym fragmencie największe wrażenie robi refren. W 2’11 pojawia się perkusja zaczynając od pojedyńczego uderzenia. Wtedy utwór staje się głośniejszy i nabiera troszkę tempa. Klaus Meine śpiewa także głośniej i znowu refren jest bardziej przejmujący. Tym razem refren jest jednak na tle mocniejszych gitar. W 3’40 następuje niespełna półminutowa solówka na gitarze, a po niej kolejny refren już na tle rozgrzanych gitar. Perkusja pracuje spokojnie, ale nie brak krótkich wycieczek po bębnach. W 4’44 utwór zwalnia i wraca klimat z początku utworu, który prowadzi do końca i spina klamrą tą balladę.


********************************************************


Miejsce 16

Brendan Perry – Inferno

punkty - 612
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 9
tygodni na liście - 19
historia punktowania utworu - 1 - 6 - 8 - 19 - 25 - 34 - 40 - 44 - 44 - 44 - 45 - 47 - 49 - 50 - 48 - 43 - 36 - 23 - 6

Kolejny utwór Brendana Perry z płyty „Ark”. To już 16-te miejsce podsumowania 1-ego roku miszmasza i dalej to nie jest jeszcze podium wśród utworów Brendana Perry !
Utwór „Inferno” debiutował na liście w pierwszym rzucie i dotarł na szczyt jako piąty utwór z płyty „Ark”, a stało się to w notowaniu nr 32.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Inferno” , trwającej 6’50.
Rzecz dzieje się w dwóch aktach.
Pierwszy akt.
Rozpoczyna elektronika imitująca jakby lecący i spadający obiekt, a potem na tle elektronicznego podkładu prosty rytm wygrywany w basowym brzmieniu. W 0’28 wchodzi wokal Brendana słowami jakże charakteryzującymi współczesny homo-(podobno)sapiens: „I watch the TV, it is my world” i dalej „the more I see, the less I can”. Jakże to prawdziwe. Takie słowa w oprawie muzycznej, która potęguje nastrój, robią wrażenie. Między pierwszą a drugą zwrotką krótka część instrumentalna, w której przodują dźwięki dzwonków. Po drugiej zwrotce śpiewanej z kolei bardzo fajna wokaliza zgrana z elektronicznym dźwiękiem (od 2’12). Ten sam motyw pojawia się także pod koniec trzeciej zwrotki.
Drugi akt.
Rozpoczyna się w 3’49 od wejścia perkusji oraz zgranych z nią smyczków. Smyczki pracują jednostajnie, równomiernymi, krótkimi i szybkimi pociągnięciami przez dłuższy czas. Ten fragment jest w szybszym rytmie i tak też śpiewa Brendan. Słuchacz w tym momencie jest już cały pochłonięty w tym ponurym świecie namalowanym muzyką. W 5’27 perkusja i smyczki milkną, a na scenie zostaje głos Brendana na tle klawiszy. Ten przerywnik trwa 20 sekund po czym wraca perkusja i dźwięk smyczków. Jednak tym razem smyczki brzmią i pracują inaczej, bo wolniej i dłuższymi frazami. W 6’05 wracają dzwonki. W takim klimacie, z udziałem dzwonków i smyczków utwór dobiega końca, który się powoli wycisza.
Wspaniały klimat, świetny wokal i bardzo sugestywna aranżacja.
25.10.2011 10:35 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #54
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(30.06.2011 03:48 PM)ku3a napisał(a):  No to moje typy są takie:

Na miejscach 20-16 trafiłeś 3 utwory:

- John Illsley feat. Mark Knopfler - Streets of heaven - miejsce 19 - 32 punkty
- Simply Red - I have the love - miejsce 18 - 33 punkty
- Brendan Perry - Inferno - miejsce 16 - 35 punkty

Razem uzbierałeś do tej pory 207 punktów, wyczerpując 9 naboi.
Średnia skuteczność punktowa z jednego naboju wynosi aktualnie: 23 pkt.

Zostało tylko 15 pozycji w podsumowaniu i aż 11 Twoich typów, co oznacza że w top-15 jest ~73 % Twoich typów !
25.10.2011 10:37 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,363
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #55
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd napisał(a):Chyba miałeś na myśli "policzalnych" ?
tak, tak, oczywiście Icon_smile2

z późniejszymi wyjaśnieniami dotyczącymi ilości nie do końca się zgadzam (choć z dużą częścią - tak), ale może poprzestańmy tu na tym stanie Icon_smile2.

daj żesz spokój, jak zobaczyłem co jest na 20. miejscu to moje policzki chyba przybrały kolor czcionki z tytułem Icon_wink2. no nie wiem, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie Icon_smile2. ogromnie się cieszę, że ten piękny utwór tak wiele u Ciebie zdziałał Icon_smile2.
no i w ogóle 2 Johny z Markami po tyle samo punktów, ale jaja Icon_smile2. O ile "Only Time Will Tell" jest bardziej zrozumiałe, o tyle tak znakomita pozycja "Streets of Heaven" to już jak dla mnie niespodzianka sporego kalibru Icon_smile2. W sensie, że piosenka niepozorna i przy debiucie nie obstawiałbym takich wyników, bo że będzie w podsumowaniu to akurat trafiłem Icon_wink2.
"SLY" to jeden z niewielu utworów które do szczytu doszły w pierwszej połówce swojej kariery. Większość pozostałych mozolnie wspina się na szczyt, by potem szybko z łomotem wypaść Icon_wink2.
ciekawe ile trafiłem utworów w pierwszej dziesiątce Icon_smile2.
26.10.2011 02:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #56
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(26.10.2011 02:37 PM)ku3a napisał(a):  z późniejszymi wyjaśnieniami dotyczącymi ilości nie do końca się zgadzam (choć z dużą częścią - tak), ale może poprzestańmy tu na tym stanie Icon_smile2.
Jasne, znamy już swoje zdanie Icon_smile

(26.10.2011 02:37 PM)ku3a napisał(a):  daj żesz spokój, jak zobaczyłem co jest na 20. miejscu to moje policzki chyba przybrały kolor czcionki z tytułem Icon_wink.
Ciekawe co będzie przy 10-tce Icon_wink2

(26.10.2011 02:37 PM)ku3a napisał(a):  no i w ogóle 2 Johny z Markami po tyle samo punktów, ale jaja Icon_smile2.
Lubię takie jaja Icon_mrgreen

(26.10.2011 02:37 PM)ku3a napisał(a):  O ile "Only Time Will Tell" jest bardziej zrozumiałe, o tyle tak znakomita pozycja "Streets of Heaven" to już jak dla mnie niespodzianka sporego kalibru Icon_smile2. W sensie, że piosenka niepozorna i przy debiucie nie obstawiałbym takich wyników, bo że będzie w podsumowaniu to akurat trafiłem Icon_wink2.
Nie wszyscy, którzy niepozornie zaczynają u mnie, tak też kończą. Czasami robi mi się z czasem wielki hit. John tak właśnie miał. Pierwszy utwór długo walczył o szczyt. I to rzeczywiście walczył do końca z konkurencją.
Co do porównania Johnów to ja tutaj nie widzę różnicy w sensie że jedna jest bardziej niepozorna od drugiej. Dla mnie obie są tak jak napisałem równiótkie. Bracia, a może nawet bliźniacy Icon_smile . Fakt, że najpierw wszedł "only..." dokumentuje tylko fakt, że jako pierwszy mi się spodobał. Inaczej weszły by razem, albo tydzień po tygodniu.

(26.10.2011 02:37 PM)ku3a napisał(a):  Większość pozostałych mozolnie wspina się na szczyt, by potem szybko z łomotem wypaść Icon_wink2.
Tak, poruszyłeś kwestię, która ostatnio zdarza się często i trochę mi się nie podoba.
Powód jest prosty. Zbyt dużo kawałków zasługuje w mojej ocenie na szczyt. Fakt dotarcia na szczyt u mnie jest bardzo ważny. To jest specjalne wyróżnienie dla utworu i ... też są powody historyczne. Po krótce, mam taką swoją elitę i właśnie dotarcie do szczytu jest warunkiem by w tej elicie się znaleźć. Po latach fajnie się taką elitę przegląda, bo część kawałków się zaciera w pamięci.
Dlatego, fakt by znalazł się utwór (który według mnie na to zasługuje) na szczycie jest dla mnie priorytetem i jednocześnie by jak najmniej utworów zostało tego zaszczytu pozbawionych (z tych które według mnie na to zasługują). Dla Ciebie pewnie dziwne, ale tak mam Icon_wink .
Ostatnio chętnych mam dużo i też z niektórych musze rezygnować, dlatego jest taka tendencja do wolnych awansów. Z kolei szybkie spadki muszą być bo inaczej miał bym jako hit roku, coś co na to w żadnym wypadku nie zasługuje. A tak jak jest w podsumowaniu to jest właśnie tak jak ma być Icon_smile .
Także nie odczytuj wyników w podsumowaniu w ten sposób, że John byłby wyżej gdyby tak szybko nie spadał. Jest tam gdzie powinien zgodnie z moją oceną jaką mu wystawiałem w czasie jego pobytu na liście (i tu się na razie nic nie zmieniło).

(26.10.2011 02:37 PM)ku3a napisał(a):  ciekawe ile trafiłem utworów w pierwszej dziesiątce Icon_smile2.
Już po następnej piątce będziesz wiedział. A przed poz.10 weź zimny prysznic Icon_mrgreen
28.10.2011 11:07 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,363
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #57
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
pabloyd napisał(a):Dla Ciebie pewnie dziwne, ale tak mam Icon_wink .
owszem, ale nie wnikam, bo od przyjścia na mycharts kilka lat temu już tyle dziwnych rzeczy przeczytałem, że jestem w stanie prawie wszystko przełknąć Icon_wink2.
pabloyd napisał(a):Już po następnej piątce będziesz wiedział. A przed poz.10 weź zimny prysznic Icon_mrgreen
dawaj to szybko, chcę to już mieć za sobą Icon_wink2.
28.10.2011 03:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #58
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(28.10.2011 03:00 PM)ku3a napisał(a):  dawaj to szybko, chcę to już mieć za sobą Icon_wink2.
szybkość jest obca miszmaszowi Icon_wink
Tak więc, proszę o cierpliwość.
A co do 10-tego to miła niespodzianka dla Ciebie będzie, mimo że nie zatypowałeś Icon_smile .
02.11.2011 12:36 PM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #59
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
W tej piątce są dwa polskie utwory i dwaj z trzech największych bohaterów pierwszego roku mojej listy.

********************************************************

Miejsce 15

Anathema – Universal

punkty - 615
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 5 - 12 - 21 - 29 - 33 - 34 - 40 - 43 - 44 - 45 - 47 - 48 - 49 - 50 - 46 - 38 - 24 - 7

„Universal” pojawiło się na liście w drugim rzucie, w tydzień po pierwszych czterech z płyty „We’re Here Because We’re Here”. To był piąty numer jeden Anathemy na mojej liście. Ostatecznie skończył w podsumowaniu na trzecim miejscu wśród utworów Anathemy.
Utwór „Universal” dotarł na szczyt w notowaniu nr 22.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Universal” , trwającej 7’18.
Rzecz dzieje się w dwóch aktach.
Pierwszy akt.
Zaczyna się bardzo spokojnie. Dźwięki z grupy smyczków rozpłynięte w czasie. W 0’29 podwójne uderzenie basowe rozpoczyna część śpiewaną. Wokalista śpiewa tak samo jak zaczęły klawisze, bardzo wolno i rozciągając wyrazy w czasie (np. samo „clouds” trwa tutaj 6 sekund). Dodatkowo jest tutaj zastosowany zabieg zniekształcający nieco głos wokalisty (jakby śpiewał przez rurę). Cały czas towarzyszy mu poświata tworzona przez klawiszowca i powtarzające się regularnie podwójne uderzenie basowe. Dźwięki smyczków z czasem nabierają powoli, stopniowo na znaczeniu, stają się głośniejsze, wyraźniejsze i coraz więcej znaczą w utworze. W drugiej połowie drugiej minuty są już na równi z wokalistą. W 1’50 następuje przyśpieszenie. Pojawia się regularna perkusja, wokalista śpiewa szybciej i głośniej. Cały czas towarzyszą mu smyczki, które pełnią niepoślednią rolę. W 3’10 już do rozgrzanego utworu wkracza wyraźnie gitara elektryczna, współtworząc tło, a później wychodząc na czoło w solówce od 3’40. Bardzo fajne brzmienie jest szczególnie pod koniec czwartej minuty (ok.3’55-4’02).
Drugi akt.
Zaczyna się w 4’09. Większość instrumentów milknie, a na pierwszy plan wychodzą samotne klawisze, wygrywając melodię, która będzie już do końca utworu. W 4’30 dołącza perkusja, początkowo z delikatnym użyciem talerzy, a potem także bębnów. W 5’04 na scenę wracają smyczki w przejmującej partii. W tle perkusja stopniowo przyśpiesza, nie stroniąc od wycieczek bo bębnach jak w 5’30. W rozpędzony na powrót utwór, wchodzi gitara elektryczna w 5’54. Wtedy następuje kulminacja przyśpieszenia. Wszystkie instrumenty na pełnym biegu pracują do 6’30. Wówczas finałowe już wyciszenie. Najpierw ze sceny schodzi perkusja, potem gitara i smyczki, aż zostaje sam klawiszowiec, który wygrywa melodię, aż do fajnego finału w 7’13.
Cały drugi akt jest instrumentalny i jest świetnym dowodem na to jak wspaniale można wywołać emocje u słuchacza bez wokalu, wręcz w taki sposób, że braku wokalu się nie odczuwa. Bo w tym fragmencie śpiewają instrumenty.


********************************************************


Miejsce 14

Anathema – Angels walk among us

punkty - 621
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 9
tygodni na liście - 16
historia punktowania utworu - 21 - 37 - 38 - 40 - 42 - 45 - 45 - 47 - 48 - 48 - 50 - 46 - 41 - 35 - 26 - 12

I jedna po drugiej kolejna Anathema. Utwór „Angels walk among us” debiutował bardzo wysoko i oczywiście w pierwszym tygodniu rządów płyty „We’re Here Because We’re Here”. Na szczyt dotarł jako drugi i jako drugi skończył w podsumowaniu.
Utwór „Angels walk among us” dotarł na szczyt w notowaniu nr 18.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Angels walk among us” , trwającej 5’16.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Zaczyna się od ponad półminutowego wstępu na klawiszach, które wprowadzając utwór wykonują również melodię. Pod koniec tego wstępu dołącza subtelnie gitara. W 0’35 pojawia się po raz pierwszy wokal. Wokalista śpiewa dlikatnie, zaczynając od słów „only you”, gdzie „you” jest wydłużone aż do 5 sekund. Później okazuje się, że ten fragment śpiewany się powtarza, a więc spełnia rolę refrenu. W tle pojawia się także perkusista delikatnie pukając w talerze. W 1’06 perkusista rozpoczyna już grę na bębnach, a utwór trochę przyspiesza. W tym fragmencie bardzo fajny zabieg z echem wokalisty, które powtarza frazy. Oczywiście cały czas tło współtworzy klawiszowiec, który rzecz rozpoczął oraz gitarzysta na gitarze rytmicznej. W tej scenerii utwór dociera w 2’05 do drugiego refrenu z tym samym zabiegiem 5-sekundowego „you”. Cały czas sposób śpiewania i aranżacji jest rozmażony, liryczny. W 2’56 następuje zwrot akcji, poprzez wyraźne zaostrzenie brzmienia dzięki pojawiającej się gitarze solowej oraz zmiany tempa w czym uczestniczy również wokalista. Od słów „mother can you hear me” sposób śpiewania się zmienia. To takie podniesienie głosu w cierpieniu lub poważnej rozterce. Uniesienie emocjonalne jest oczywiście wsparte przez perkusistę, którego sposób gry się też znacząco zmienia i klawiszowca wypełniającego brzmienie. Jest też efekt echa. To kulminacyjny moment utworu, który trwa nieco ponad minutę. Wraz z rzopoczęciem piątej minuty, utwór zwalnia i wraca do tempa i klimatu z pierwszej minuty. Epilog spinający klamrą utwór trwa nieco ponad minutę, podczas której schodzą ze sceny po kolei poszczególni muzycy.
Te ponad 5 minut muzyki jest na płycie częścią większej całości trwającej ponad 8 minut wraz z wydzieloną przez zespół, z dla mnie niezrozumiałych powodów, częścią „Presence”. Razem „Angels walk among us” i „Presence” tworzą właściwą i wspaniałą całość i jak słucham płyty to dla mnie jest to jeden wspaniały utwór.
Oczywiście zarówno miejsce 15 i 14 miałem szczęście usłyszeć na żywo, bo Anathema zagrała na koncercie całą swoją wtedy nowiutką płytę.

********************************************************


Miejsce 13

Acute Mind – Misery

punkty - 632
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 8
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 12 - 30 - 38 - 41 - 45 - 46 - 47 - 49 - 50 - 49 - 45 - 40 - 35 - 31 - 26 - 25 - 17 - 6

Najwyżej notowany, czwarty w podsumowaniu utwór zespołu Acute Mind, jednego z najważniejszych polskich debiutów 2010 roku. To jest jedyny utwór Acute Mind, który dotarł do szczytu.
Pozostałe utwory Acute Mind jakie trafiły na miszmasz w 1-ym roku to:
„Grief and pain” który zdobył 121 pkt i zajmuje 154 miejsce
„Bad incitements” który zdobył 153 pkt i zajmuje 142 miejsce
„Bonds of fear” który zdobył 364 pkt i zajmuje 61 miejsce.
Utwór „Misery” dotarł na szczyt w notowaniu nr 10.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Misery” , trwającej 3’32.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Utwór zaczyna się od pojedyńczych dźwieków na tle poświaty elektronicznej. Już w 9-tej sekundzie wchodzi wokal. Utwór zaczyna się bardzo spokojnie i cicho. W 0’33 wchodzi perkusja, ale ciągle jest bardzo spokojnie. W 0’57 wraz z pierwszym refrenem następuje pierwszy mocniejszy fragment, który współtworzy cały zespół. Potem druga zwrotka i drugi refren, który zaczyna się podobnie jak pierwszy. Po drugim refrenie następuje solówka na gitarze, która zaczyna się w 2’33. Solówka na tle sekcji oczywiście. Trwa ona niestety tylko nieco ponad 20 sekund. W 2’57 ostatni już refren, który wzbogacony jest tym razem o kolejny głos, który powtarza jak echo po wokaliście słowa. W 3’15 zaczyna się już finałowe wyciszenie, które wprowadza wokalista wydłużonym do kilku sekund „dreams”. Chwilę potem instrumenty milkną z wyjątkiem dźwięku fortepianu, który kończy ostatecznie kilkusekundową wypowiedzią.
Świetna kompozycja, ale ... no właśnie jest ale. Ten utwór powinien trwać conajmniej 2 minuty dłużej, wzbogacony o dłuższą część instrumentalną, której przecież namiastka była po drugim refrenie. Szkoda, że taka kompozycja została skondensowana do 3,5 minuty, ale cóż prawo artysty.
Ten utwór także słyszałem na żywo. Wokalista poprzedził go opowieścią o początkach zespołu i podziękowaniami dla jednego z redaktorów z Trójki za to że zaczął puszczać ten utwór i w rezultacie trafił na tamtejszą listę.

********************************************************


Miejsce 12

Mr. Gil – Mnie tu już nie ma

punkty - 635
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 3
tygodni w „10” - 10
tygodni na liście - 18
historia punktowania utworu - 2 - 15 - 23 - 36 - 40 - 41 - 41 - 43 - 43 - 46 - 47 - 49 - 50 - 49 - 44 - 35 - 25 - 6

Najwyżej notowany, szósty w podsumowaniu utwór zespołu Mr. Gil, który w 2010 roku wydał dwie bardzo dobre płyty. To jest jedyny utwór Mr. Gil, który dotarł do szczytu.
Pozostałe utwory Mr. Gil jakie trafiły na miszmasz w 1-ym roku to:
„Rzeka”, który zdobył 223 pkt i zajmuje 121 miejsce
„King of gold”, który zdobył 229 pkt i zajmuje 113 miejsce
„No more of the dark , który zdobył 240 pkt i zajmuje 101 miejsce
„Odmieniec”, który zdobył 305 pkt i zajmuje 81 miejsce
„Skellig”, który zdobył 417 pkt i zajmuje 54 miejsce.

Utwór „Mnie tu już nie ma” dotarł na szczyt w notowaniu nr 34.
To pierwszy utwór w podsumowaniu, który spędził w top-10 conajmniej 10 tygodni.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „Mnie tu już nie ma” , trwającej 5’09.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Rozpoczyna gitara, która w bardzo prosty sposób podaje melodię utworu. Już w 17-tej sekundzie do gitary dołącza głos wokalisty, spokojny, powolny, ale intrygujący. W 0’50, na tle gitary cały czas wygrywającej rytm, zaczyna swą 30-sekundową wypowiedź na pierwszym planie, bas. W 1’20 druga zwrotka śpiewana, ale już we wzbogaconym anturażu z perkusją. Perkusja pracuje wspaniale. Bębniarz czasami wydaje się być w innym świecie, w innym utworze. Momentami przechadza się po swoich bębnach zdając się nie zauważać rytmu. Z tej gry bije wolność. Inni w tym fragmencie schodzą na drugi plan, mimo że wokalista w tym fragmencie cały czas śpiewa, a Mirek Gil szarpie delikatnie swego strunowca. Okres panowania perkusisty trwa do 2’26, kiedy solówkę rozpoczyna Mirek na gitarze. Ach te jego rzewne dźwięki. Wspaniała, poruszająca solówka trwa do 4’02. W tle pracuje cały czas perkusja, która wspaniale współgra z gitarą w tworzeniu niesamowitego, poruszającego, melancholijnego klimatu. Nie brak też oczywiście wspaniałych wycieczek bębniarza. Muzycy stopniowo przyśpieszają i budują napięcie. Do już rozkręconych na dobre muzyków dołącza w 3’30 wokalista z wokalizą na nieco ponad 30 sekund. Po zakończonej wokalizie w 4’02 milknie gitara w brzmieniu, który był w trakcie solówki i następuje powrót do brzmienia gitary z początku utworu. Perkusista kończy swój popis w 4’34. Wtedy zostaje już tylko gitara w niemal kopii początku utworu. Całość kończy jeszcze dźwięk jakby miętej kartki. I koniec, cisza. Utwór się skończył, a piorunujące wrażenie zostało

********************************************************


Miejsce 11

Scorpions – The best is yet to come

punkty - 641
najwyższe miejsce - 1
tygodni na podium - 4
tygodni w „10” - 11
tygodni na liście - 19
historia punktowania utworu - 43 - 44 - 45 - 45 - 47 - 48 - 48 - 50 - 48 - 44 - 42 - 38 - 30 - 26 - 21 - 15 - 7

Kolejny utwór Scorpions w podsumowaniu. Ten w rywalizacji skorpionowej zajmuje drugie miejsce. Tak, jak wszystkie utwory Scorpions zaczynał w pierwszym notowaniu od wysokiej pozycji bo 8-mej. Na szczyt dotarł jako piąty i ostatni z płyty „Sting In The Tail”, a stało się to w notowaniu nr 8.

Historia dotyczy wersji albumowej utworu „The best is yet to come” , trwającej 4’32.
Rzecz dzieje się w jednym akcie.
Od początku utworu wiadomo że to skorpiony. Charakterystyczne brzmienie gitar jest od razu rozpoznawalne. Nie inaczej jest z głosem wokalisty, który po wstępie wykonanym przez gitary, daje głos w 14 sekundzie. Jak wszyskie ballady skorpionów zaczyna się łagodnie i spokojnie. Pierwszy refren choć zaśpiewany już wyżej przez Klausa jest ciągle w łagodnym klimacie. Perkusista co prawda się pojawia, ale z początku jedynie muska swe talerze. „Prawdziwa” perkusja pojawia się w 1’04. Wokalista wtedy kończy z tekstem i wydobywa z siebie (hey-ya-a-yo), a potem tytułowe słowa. Cały zespół gra i wówczas zupełnie niespodziewanie ten klimat zostaje nagle urwany w 1’20. Rytm spowalnia, a wokalista śpiewa drugą zwrotkę. W jej trakcie brzmienie zespołu zostaje stopniowo wzbogacane i wzmacniane, aż do poziomu sprzed „nagłego urwania”. W kolejnym refrenie gitara solowa daje krótkie fajne wstawki. Po ostatniej zwrotce, na tle rozpędzonego zespołu wokalista powtarza słowa refrenu. W 4’16 zespół milknie, a ostatnim słowom wokalisty towarzyszą już tylko pojedyńcze uderzenia w bębny.
12.11.2011 10:36 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
pabloyd
Unregistered

 
Post: #60
RE: PODSUMOWANIE 1 ROKU MISZMASZU
(30.06.2011 03:48 PM)ku3a napisał(a):  No to moje typy są takie:

Na miejscach 15-11 trafiłeś 4 utwory:

- Anathema - Universal - miejsce 15 - 36 punkty
- Anathema - Angels walk among us - miejsce 14 - 37 punkty
- Acute Mind - Misery - miejsce 13 - 38 punkty
- Mr. Gil - Mnie tu już nie ma - miejsce 12 - 39 punkty


Razem uzbierałeś do tej pory 357 punktów, wyczerpując 13 naboi.
Średnia skuteczność punktowa z jednego naboju wynosi aktualnie: ~27 pkt.

Zostało tylko 10 pozycji w podsumowaniu i aż 7 Twoich typów, co oznacza że w top-10 jest 70 % Twoich typów.

To była rekordowa piątka, bo trafiłeś w niej aż 4 utwory. Ale w jednej z pozostałych dwóch ten wynik zostanie conajmniej wyrównany.
12.11.2011 10:36 AM
Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości